Wpatrywałam się w Ukochanego. On patrzył we mnie, czule. Bardzo czule…
„Umiłowany!”
„Perełko Moja kochana!”
Zaczęłam Go wielbić.
„Bądź uwielbiony Ukochany! Bądź uwielbiony w moim życiu, w moim cierpieniu, w moim tańcu! Bądź uwielbiony!”
„Jestem uwielbiony, Promyczku!”
Patrzył we mnie promienny, a ja w Niego… długo.
„Wczoraj…”
Patrzył uśmiechnięty.
„Promyczku, nie myśl już o tym. Wczoraj Mnie przeprosiłaś, JA Ci wybaczyłem. Teraz odpocznij we Mnie!”
Odpoczywałam… A On zanurzał mnie w Sobie. W Miłości.
Patrzyłam i patrzyłam… Patrzył tkliwie.
„JA kocham wybaczać, Promyczku!”
Patrzyłam. ON patrzył. Trwaliśmy razem.
Miesiąc: lipiec 2015
DZIECKO
Wpatrywałam się w Umiłowanego. Patrzył we mnie tym Swoim spojrzeniem z Krzyża…
„Ukochany!”
„Perełko Moja!”
„Przyszłam posiedzieć przed Tobą… przy Tobie”
Patrzył…
„Jak bardzo TY mnie kochasz… – wyszeptałam – bardzo, bardzo!”
Zaśmiałam się.
„Ile razy pomnożyć „bardzo”, żeby określić Twoją Miłość do mnie? Trylion trylionów! Nie! Więcej!”
Patrzył czule bardzo.
Westchnęłam…
„Wiem… zachowuję się jak dziecko. Przepraszam…”
Patrzył pogodnie i jasno.
„Jesteś Moim dzieckiem, Promyczku”.
Teraz ja patrzyłam…
„Jesteś Moim dzieckiem. Niemowlęciem, które tulę do Serca”.
„Tak!”
Patrzyłam, a On tulił mnie do Serca.
OPIEKA
Wpatrywałam się w Umiłowanego mojego… Patrzył we mnie tkliwie.
Ucałowałam Go.
„Ukochany!”
„Promyczku!”
„Tęskniłam!”
„Nie musisz tęsknić, Moja Perełko! Jestem z Tobą zawsze. I opiekuję się Tobą!”
„Wiem! Widzę!”
Tak. Opiekuje się mną! Bardzo, bardzo!
Uśmiechnęłam się do Niego. On patrzył promienny.
I tak trwaliśmy, razem. W miłości.
W MILCZENIU
Dziś krótko.
Zmęczona i tańcząca bardzo, wpatrywałam się w Umiłowanego. On patrzył we mnie, czule bardzo. Bardzo!
Siedziałam więc i patrzyłam, i On patrzył. I tak trwaliśmy. Bez słów. W milczeniu. Tańczyliśmy ze sobą
I teraz tańczymy.
CIERPIĄCA PRZY CIERPIĄCYM
Wczoraj leżąc już w łóżku dziękowałam Ukochanemu za Jego Miłość do mnie, Jego Promyczka. Dziękowałam, a On zanurzał mnie w Sobie, w Miłości właśnie. Wiele razy zanurzał mnie w Sobie, ale… Wczorajsze doświadczenie było inne. Trwałam przy Jego Krzyżu. Przy Cierpiącym. Sama cierpiąca. Pusta.
„Jesteś Moją przyjaciółką, Promyczku!”
Dziękowałam…
Wybaczcie, ale nie będę dziś opisywać mojej rozmowy z Umiłowanym. Tańczę bardzo. Trwam przy Jego Krzyżu. Cierpiąca przy Cierpiącym.
RESPEKT I ZACHWYT
Wpatrywałam się w Ukochanego… I On wpatrywał się we mnie.
„Jakiś Ty piękny, mój Jezu! Jaki czuły, delikatny i łagodny!”
„Potrzebujesz tego, prawda? Potrzebujesz delikatności, łagodności, czułości!”
„Tak… jak Ty wiesz czego potrzebuję! Jak bardzo dobrze mnie znasz!”
Patrzył… zanurzał mnie w sobie, w Miłości.
„Jakaś Ty piękna, Promyczku!”
„Dzięki Tobie! Ty mnie upiększasz!”
Po chwili roześmiałam się.
„Panie Jezu, wiesz, czasem zdaje mi się, że rozmawiamy wciąż o tym samym. Choć wiem, że nie… Widzę, że zbliżasz mnie ku Sobie, bardziej i bardziej. Pociągasz mnie do Siebie!”
Patrzył, a ja przypomniałam sobie pieśń:
„Być bliżej Ciebie chcę, o Boże mój.
Z Tobą przez życie lżej nieść krzyża znój.
Ty w sercu moim trwasz,
Z miłością Stwórcy ziem.
Tulisz w ojcowski płaszcz,
Chroniąc mnie w nim.(…)”
„Tak… Tulisz mnie…”- wyszeptałam.
Patrzył we mnie promienny.
„Tulę Cię, Promyczku. Pociągam do Siebie czułością, łagodnością i delikatnością! Boisz się mnie?”
„Nie! Nie boję się Ciebie! Czuję respekt i… zachwyt!”
Uśmiechał się do mnie.
„To jest bojaźń Boża, Promyku!”
BARDZO KOCHA!
Patrzył we mnie promienny i jasny. Uśmiechałam się do Niego, Umiłowanego mojego.
„Promyczku! Trwasz we Mnie!”
„Trwam. a przynajmniej się staram…”
Patrzył czule.
„Ufasz Mi!”
„Ufam. Ty wiesz”.
„Wiem”.
„I kocham Cię!” – szepnęłam po chwili.
Patrzyliśmy w siebie nawzajem w milczeniu… w Miłości.
„A Ty troszczysz się o mnie, Ukochany! Jak bardzo się troszczysz!”
Patrzył we mnie…
„Kocham Cię, Promyczku!”
„Bardzo kochasz!”
ODPOCZNIJ WE MNIE…
Siedziałam na podwórku przy stoliku, przede mną leżała Biblia, a ja wpatrywałam się w Ukochanego. Patrzył łagodnie, ale poważnie.
„Umiłowany, Najdroższy!”
„Perło Moja!”
Patrzyłam, a On mówił do mego serca:
„Jesteś dla Mnie ważna!”
„Wiem!”
„I Twój taniec jest dla Mnie ważny!”
„Dziękuję Ci, że mogę tańczyć dla Ciebie!”
Patrzył we mnie z wielką miłością…
„Pomagasz mi bardzo swoim tańcem!”
„Tylko dzięki Tobie!”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem, długo.
„Mam do Ciebie prośbę, Promyku”.
„Tak?”
„Czy mogę odpocząć w Twoim sercu?”
„Zawsze! Nie wiem dlaczego pytasz, Ukochany?”
„Bo cenię Twoją wolność!”
Patrzyłam w Niego z… czułością.
„Odpocznij we mnie mój Umiłowany! Czuj się jak u siebie…”
Patrzył tkliwie…
„Bardzo Mi pomagasz, Promyczku!
Patrzyliśmy w siebie nawzajem…
NIESIE MNIE
Niesie mnie w Swych ramionach…
Wpatrywałam się w Ukochanego. Patrzył we mnie czule, bardzo…
„Umiłowany!”
„Promyczku! Tańczysz!”
Pokiwałam potakująco głową.
„Tańczę!”
Patrzył… promiennie.
„Przyszłam posiedzieć…”
„Posiedź. Tęskniłem!”
„I ja tęskniłam!”
Patrzył… i ja patrzyłam, w milczeniu.
Rozmyślałam o Jego spojrzeniu…
„Mówi więcej niż jakiekolwiek słowo!” – szepnęłam. I patrzyłam dalej.
„Podnosi, nie poniża. Dodaje mi sił. Przychodzę do Niego słaba i cierpiąca. A On mnie niesie…” – rozmyślałam.
Patrzył tkliwie.
„Bo to Miłość, Promyczku”.
„Miłość!”
Patrzył…
„Tak, niosę Ciebie w ramionach”.
Patrzyłam z uwielbieniem…
SIEDZIAŁ…
Tańczyłam. Wyobrażałam sobie, że Ukochany siedzi obok mnie, na łóżku. Noc, wszyscy śpią, oprócz JEGO i… mnie. Razem.
„Umiłowany!”
„Perełko!”
Patrzył jak Oblubieniec w oblubienicę.
„Zmęczona jestem. Całą prawie noc…”
„Tańczyłaś, wiem Promyku. Byłem z Tobą. Siedziałem.”
„Tak. Byłeś! Wiem!”
Uśmiechałam się do Niego, a On do mnie.
„Kocham Cię!” – szepnęłam.
„I JA Ciebie. Jesteś w Moim Sercu!”
„A Ty w moim!”
„Odpoczywałem w min dzisiaj”.
Patrzył… tym Swoim spojrzeniem z Krzyża… Zapatrzyłam się w Niego.