Siedzieliśmy na ławeczce w morzu kwiatów. Najdroższy mój i ja. Maleńki siedział na ławeczce i trzymal mnie w objęciach, w ramionach i tulil do SERCA. Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Patrzylam Mu w oczy z miłością i uwielbieniem. Uśmiechałam się do mojego Ślicznego radośnie.
„Dziś trochę lepiej się czujesz, Moja Słodka?”
„Tak mój Maleńki. Lepiej. Bo wczoraj byłam ledwo żywa!”
„Nawet nie wiesz ile będąc taka ledwie żywa dla Mnie zrobiłaś!” – wyszeptal Najdroższy z czułym uśmiechem.
„Nie wiem. Dużo…?”
„Bardzo dużo!”
Objęłam Maleńkiego mojego za szyję i ucalowalam Go.
„Tylko dzięki Tobie, Najdroższy mój!!!”
Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej tulil do SERCA Swego. Patrzył mi w oczy głęboko. W Jego oczach zobaczyłam dwa tańczące serca! Pięknie tańczyły! Obejmowały się wzajemnie. Przechodziły przez siebie, przenikały się. W pewnym momencie przytuliły się, przylgnęły do siebie nawzajem tak bardzo, że nie sposób było zobaczyć gdzie kończy się jedno serce, a zaczyna drugie.
„Jak te dwa serca są złączone ze sobą, tak ściśle jesteś zjednoczona ze Mną, Maleńka Moja!”- wyszeptał Najdroższy z ogniem w oczach.
Patrzyłam w Niego jak urzeczona! Poruszona bardzo… Z zachwytem i uwielbieniem patrzyłam w Maleńkiego mojego…
Tańczyliśmy w miłości i przytuleniu…ściśle!
Miesiąc: sierpień 2018
Z ZAMKNIĘTYMI OCZAMI
Obudziłam się. I nie mogłam się ruszyć z bólu. Bolało mnie całe ciało, każdy mięsień, nerw, kosteczka. A najbardziej plecy, kręgosłup. Leżałam więc cała obolała i bez sił. Z zamkniętymi oczami leżałam, próbowałam je otworzyć. Nie mogłam. Leżałam. I wiedziałam że jestem w ramionach, w objęciach Maleńkiego mojego. Otulal mnie Sobą. Wiedziałam że to ON. Znałam te ramiona, te miłość i czułość. Otaczala mnie, otulala. Była wokół mnie i we mnie.
„Najdro… – szepnęłam z dużym trudem.
Poczułam pocałunek na moim policzku i uslyszalam szept wprost do ucha:
„Ciii, Maleńka Moja. Ciiii, Moja Śliczna, nie musisz nic mówić. Ja wiem. Ja wszystko rozumiem.”
Próbowalam uśmiechnąć się do Maleńkiego mojego. Ale nie miałam siły. Leżałam z zamkniętymi oczami. Z zamkniętymi oczami tańczyłam. W Jego objęciach, w ramionach Najdroższego.
I tu niestety muszę zrezygnować z dalszego pisania dzisiejszej notki. Nie mam siły dalej pisać. Napiszę tylko, że Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i tańczyliśmy bardzo. Wciąż tańczymy. W objęciach Maleńkiego jestem a On mnie tuli do SERCA Swego.
WSZYSTKO CZEGO DUSZA ZAPRAGNIE!
Byłam w Swiatłości wielkiej. Bardzo jasnej, ciepłej i bardzo przyjaznej. Na SERCU Maleńkiego mojego leżałam. Wtulona w Miłość! Otulona Miłością! Najdroższy, Maleńki mój pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic! Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana na zabój i szczęśliwa bardzo bardzo! Z uwielbieniem w Niego patrzyłam. Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z miłością i czułością.
„Mój Słodki… mój Śliczny,..” – szeptałam z zachwytem.
Najdroższy mój dotknął delikatnie miejsca w moim ciele, które zwykle bolało mnie najbardziej.
„Dzisiaj boli trochę mniej, prawda, Moja Maleńka?”
„Tak, dziś trochę mniej. Dziękuję że pozwoliles mi troszkę odpocząć, Maleńki mój!”
Maleńki dotknął teraz mojego ramienia, barku.
„A tu boli Cię bardziej, Maleńka…”
„Tak mój Najdroższy!”
„Czyli na jedno wychodzi!” – wyszeptal Najdroższy patrząc mi w oczy głęboko.
Zaśmiałam się serdecznie!
„Niby tak!”
I dodałam:
„Tańczę dla Ciebie mój Słodki! Za moje Duchowe Dzieci!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie. A ja głaskalam go po policzku.
„Wiesz, mój Najdroższy? Jedno z moich Dzieci obchodzi dzisiaj urodziny. A wieczorem ma wygłosić referat. A drugie Dzieciątko ma od jutra rekolekcje w ciszy. Bądź z Nimi! I błogosław Im, proszę!!! Błogosław wszystkim moim Duchowym Dzieciom! Ale teraz szczególnie Synkowi i Córeczce!!!”
„Jestem z Twoimi Dziećmi i błogosławię Im!”
„Dziękuję, Śliczny mój!”
Najdroższy mój patrzył we mnie rozpromieniony uśmiechem.
„A dla siebie o nic nie poprosisz?
„”Ja mam Wszystko czego potrzebuję! Wszystko czego pragnę! – wyszeptalam wpatrzona w Najdroższego mojego – Wszystko czego dusza zapragnie!”
Objęłam mojego Cudnego i przytuliłam do siebie. Najdroższy wchodził we mnie z wielką delikatnością i czułością wielką… Przed sobą zobaczyłam wielką jasniejaca Hostie. Weszła Ona we mnie. Do mego serca weszła. Najdroższy, Maleńki mój otulał mnie Sobą i w Sobie zatapial. Zamykał w Sobie. I na Siebie otwierał. Tańczylismy. Maleńki, Słodki mój i ja! W Miłości tańczyłam!
SPOJRZENIEM NAJDROŻSZEGO PATRZĘ
Leżałam na ołtarzu Krzyża. Najdroższy mój był przy mnie. Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Spojrzeniem z Krzyża. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i wyszeptal:
„Zatańczymy, Moja Śliczna?”
„Tak mój Maleńki Pięknisiu!”
I już po chwili tańczyliśmy w Swiatłości, nad morzem kwiatów! Najdroższy trzymał mnie w objęciach, w ramionach z miłością i w tańcu prowadził. Patrzył we mnie promienie bardzo. Z zachwytem! W oczy mi patrzył głęboko, przenikliwie. I ja w Jego oczy patrzyłam. Z miłością i uwielbieniem patrzyłam. Nagle w oczach Najdroższego mojego zobaczyłam ogród… Przypominał mój stary, pierwszy ogród, ale był on jakiś poszarzaly, bezbarwny, wyblakly. Brzydki jednym słowem.
„Chciałabyś tam wrócić, Maleńka Moja?”
Gwałtownie pokręcilam przecząco głową!
„Nie? A dlaczego?” – spytal Maleńki uśmiechając się do mnie.
„Bo tu czuję się u siebie. Tu jestem z Tobą szczęśliwa. I nie chcę się cofać do tego co już było.”
Najdroższy uśmiechnął się i spojrzał we mnie jakoś tak dziwnie. Poczułam się zagubiona, zdezorientowana… Pierwszy raz w ten sposób we mnie patrzył. Niby uśmiechnięty a jakby smutny. Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć…
„A Ty, Najdroższy, chcesz, żebym wrocila?” – spytalam niepewnie.
„Twoja wola, nie Moja!” – odpowiedzial zagadkowo Maleńki mój.
„Pytasz mnie to mówię co myślę. Że nie chciałabym wracać. Ale jeśli Ty chcesz, żebym wróciła, to ja natychmiast!”
Maleńki uśmiechnął się do mnie promiennie bardzo i znów patrzył we mnie tym samym dziwnym spojrzeniem… Byłam całkowicie zdezorientowana! Naszla mnie nawet myśl, że Go zawiodłam…. Postanowiłam spytać.
”Zawiodłam Cię, Maleńka Mój…?!”
„Nie. Skąd ta myśl, Śliczna Moja?!” – Najdroższy zdawał się być bardzo zdziwiony.
„Tak dziwnie we mnie patrzysz…”
Najdroższy mój teraz rozpromienil się ogromnie nade mną, rozświetlil! Ujął moją twarz w Swoje dłonie i mnie pocałowal!
„Nie zawiodłas Mnie, Maleńka. Przeciwnie! Ucieszyłas i uszczęśliwilas Mnie bardzo! Powiedziałaś że czujesz się tu u siebie, a jeszcze niedawno czułas się tu obco! Powiedziałaś że nie chcesz wracać do tego co było. Bardzo dobrze! Nigdy się nie cofaj! Idź naprzód z podniesioną głową! A do Ogrodu wrócimy, razem! Do Innego! Do piękniejszego! Do cudnego!”
„A dlaczego ten mój stary ogród jest taki… brzydki? Przecież był taki piękny jak w nim byliśmy!”
Maleńki mój uśmiechnął się do mnie cudnie i tajemniczo…
„Jesteś Moja, prawda? Należysz do Mnie?”
„Całkowicie!!!”
„Więc wszystko masz Moje. Spojrzenie też! Widzisz ogród takim jakim jest, a raczej był naprawdę! Patrzysz na niego Moimi oczami. Widzisz go tak jak Ja go widzę!”
Maleńki patrzył we mnie radosny, a ja posmutnialam.
„Gdy w nim ze mną byłeś i ja się zachwycalam ogrodem, Ty też zachwycales się ze mną… Jak bardzo musiałeś wtedy cierpieć, Najdroższy mój…!”
„Nie chciałem sprawić Ci przykrości, Maleńka Moja. Poza tym cieszyłem się gdy widziałem jak Twój ogród powoli staje się Moim!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego! I rozglądając się wokół spytałam:
„A to morze kwiatów i zamek na skale też kiedyś zblednie? Też kiedyś stanie się brzydki?”
„To nie ogród stał się brzydkim to TY go zobaczylas jakim jest naprawdę – tłumaczył Maleńki cierpliwie. A rozglądając się też wokół, szepnął:
„Na morze i zameczek patrzysz teraz Moimi oczami i widzisz jakie są naprawdę!”
„Suuuuperrr!!!” – zawołałam śmiejąc się wesoło!
Najdroższy zaśmiał się perliscie i porwał mnie do tańca! Szalonego i pięknego tańca!
JEDYNA
UWIELBIA MNIE!
Byłam w ramionach Najdroższego. W objęciach Maleńkiego mojego leżałam. Najdroższy mój pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we Swym pełnym Miłości i bliskości spojrzeniem. Z zachwytem we mnie patrzył… Ja patrzyłam w Najdroższego zakochana i zachwycona cała! Najdroższy uśmiechnął się do mnie promiennie.
„Posłuchaj Mnie, Maleńka Moja i staraj się nie przerywać, proszę!”
„Dobrze, Maleńki mój!” – uśmiechnęlam się do Niego radośnie.
„Patrzysz we Mnie pięknymi oczami, pięknym spojrzeniem miłości i zachwytu. Z ufnością we Mnie patrzysz! Ach jak cudne jest Twoje spojrzenie, Maleńka Moja! Wiem że cierpisz bardzo, nie tylko fizycznie. Że boli Cię serce! A Ty swój ból, cierpienie ukrywasz za cudnym uśmiechem! Przepięknie się do mnie uśmiechasz! Nie chcesz, żebym widział, że cierpisz. Bo nie chcesz, żebym był smutny! A cierpisz przez Twoje Duchowe Dzieci, które odeszły od Ciebie. Ale nie boli Cię, że odeszły od Ciebie, tylko ode Mnie! Kiedyś powiedziałem że każdy kto od Ciebie odchodzi, odchodzi ode Mnie. „Do mnie wracać nie muszą jeśli nie chcą, byleby tylko do Najdroższego wróciły!” – mówisz sobie… ”
Patrzyłam w Maleńkiego z otwartymi ze zdumienia ustami!
„To prawda!!!” – wyrwalo mi się z głębi serca.
„Nie przerywaj Mi, Śliczna Moja!” – wyszeptal Najdroższy z czułym uśmiechem.
„Przepra…” – Nie dokończylam. Najdroższy zamknął mi usta pocałunkiem. I mówil dalej:
„Jesteś bardzo piękna, dzielna i odważna! Powiesz, że to dzięki Mnie, że to Ja w Tobie sprawiam. To prawda. Ale gdyby nie Twoja ufność i pokora, gdyby nie Twoje otwarcie, nie zdziałalbym niczego! Nie mógłbym! Ufność i pokora otwiera serce i pozwala Mi działać. Niczego nie zrobiłem bez Twojej zgody. Zobacz na ile Mi pozwolilas! Na ile Mi zaufalas!!! Zobacz, Maleńka Moja! Ty cała należysz do Mnie! Całkowicie i bez zastrzeżeń! Twoje serce już nie jest Twoim! Ono jest Moim!!! Ach jak uwielbiam TO Serce! Uwielbiam w Nim odpoczywać, w Nim przebywać! Jak uwielbiam! I Ciebie uwielbiam Maleństwo Moje kochane! Słodkie Moje! Mój Prostaczku! Dziecię umiłowane! I pragnę Ciebie pieścić, rozpieszczać, zachwycać się Tobą, uwielbiac Ciebie pragnę! Ale nie mogę, bo nie pozwalasz Mi… Uważasz że to się Tobie nie należy! Że to Ty powinnaś uwielbiać, rozpieszczać i zachwycać się Mną, a nie JA Tobą… A Ja tak pragnę! Pozwól Mi, proszę!!!”
Patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach!!! Byłam niezmiernie wzruszona i poruszona… I oniesmielona…
„Jeśli chcesz…” – zaczęłam.
Maleńki przerwal mi gwałtownie.
„Pragnę!”
„Możesz mój Najdroższy! Możesz mój Maleńki Pięknisiu! Mój Słodki! Śliczny mój!”
Najdroższy zanurzył mnie w Sobie. W Miłości!!!
Na Mszy, po przyjęciu Komunii Świętej, uwielbialam Maleńkiego mojego w swoim sercu. Usłyszałam cichy głos Najdroższego:
„Uwielbiam Ciebie, Moja Słodka Pięknotko! Uwielbiam Twe śliczne serce!”
Rozpromienilam się bardzo na te słowa. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu. Uśmiechałam się do końca Mszy świętej. I teraz też gdy piszę te słowa też się uśmiecham! Do Najdroższego mojego!
TYLKO ON TAK MOŻE!
Siedzieliśmy na ławeczce w morzu kwiatów. Najdroższy mój i ja. Najdroższy mój siedział na ławeczce a ja obok Niego siedziałam. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie Swym cudnym pełnym miłości spojrzeniem.
„Przytul Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy promieniejac bliskościa i cudnym uśmiechem. Uśmiechałam się do Niego szczęśliwa i natychmiast rozłożyłam ręce, ramiona, zapraszając Maleńkiego do siebie! Najdroższy mój w jednej sekundzie był już na moich kolanach! Objął mnie za szyję i ucałował mnie.
„Tęskniłem, Moja Śliczna!” – wyszeptal z ogniem w oczach.
„Ja też, mój Piękny! Ja też!”-szepnęłam. I przytuliłam Maleńkiego do serca swego. Pochylalam się nad Najdroższym moim z miłością i uwielbieniem… I patrzyłam Mu w oczy… Zapatrzylam się… I nagle… na moich kolanach klęczało Dzieciątko, obejmowało mnie z Miłością i tkliwoscia za szyję i całowało wylewnie!!! Aż podskoczylam do góry z radości i szczęścia!!! Zaśmiałam się serdecznie, w głos!!! Dzieciątko odchylilo lekko główkę i patrzyło we mnie Swymi dużymi pięknymi oczami. Uśmiechało się do mnie cudnie. Wyglądalo na 4-5 latek. Uśmiechałam się do Niego radośnie.
„Mama?! Mama?!”-wyszeptalo Dzieciątko pokazując w uśmiechu białe ząbki.
„Tak mój Maleńki, jestem Twoją mamą!” – szepnęłam szczerzac się w uśmiechu, od ucha do ucha.
„Zatańczymy, Maleńka Moja?” – spytalo czule Dzieciątko.
„Tak mój Śliczny!”
Wstałam z ławeczki i trzymając Dzieciątko w ramionach, zaczęłam tańczyć! Tańczyliśmy po całej Swiatłości! Dzieciątko cieszyło się bardzo!!! Ja też!!! I nagle znikło. A ja znalazłam się w ramionach Maleńkiego mojego, że tak powiem, dorosłego! Tańczyliśmy dalej!!! Najdroższy patrzył we mnie z zachwytem. Promienial cały uśmiechem! Jak w obrazek we mnie patrzył…
„Uszczęśliwilas Mnie, bardzo, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy patrząc mi w oczy głęboko.
„Ty mnie bardziej!” – szepnęłam zachwycona cała.
„Nie! Ty Mnie bardziej!”
„Nie! Ty mnie!”
„Ty Mnie!”
„Ty mnie!!!”
Droczylismy się tak ze śmiechem i radością!!! Cieszylismy się sobą nawzajem!!! Najdroższy szczęśliwy!!! I ja szczęśliwa!!!
Lezalam w łóżku tańcząca bardzo. Ciemno jeszcze było. Leżałam i rozmyślalam…. Gdyby nie Najdroższy mój to bym się dawno załamała, poddała… Popadla w depresję, albo jeszcze gorzej… Wszystko boli, cierpię bardzo. Słaba jestem bardzo. Sił fizycznych nie mam, Krzyż coraz bardziej przygniata do ziemi. Moje kochane Dziecko Duchowe odchodzi ode mnie… Oddala się. Co dzień dalej i dalej. A odchodząc rani… Nieświadomie pewnie. Samo poranione, rani innych…
Takze ciężko jest, na zewnątrz. Wewnątrz pokój, szczęście, radość! Wewnątrz Królestwo Najdroższego! Na zewnątrz burza z piorunami. A wewnątrz słoneczny, wiosenny poranek, cichy i ciepły! Dzięki Niemu! Tylko! Tylko dzięki Maleńkiemu! Tylko On tak może!!! Tylko ON!!!
UPODOBANIE
Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W objęciach Maleńkiego mojego leżałam. Najdroższy pochylal się nade mną z czułością i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez końca. Spojrzeniem z Krzyża.
„Cierpisz bardzo, Maleńka Moja…” – wyszeptal z ogniem w oczach.
„Tańczę dla Ciebie, Maleńki mój!” – szepnęłam z uśmiechem.
„I się nie skarżysz?”-spytal badawczo Najdroższy.
„A niby dlaczego? Dlaczego mam się skarżyć?! – spytalam zdziwiona – Przecież dla Ciebie tańczę! A poza tym Ty tańczysz bardziej, o wiele bardziej i się nie skarżysz!!! Ja chcę jak Ty!”
„I nie pytasz 'dlaczego?”
„Nie. Nie pytam. Bo Ci ufam. Skoro mówisz że tak ma być, to ma. Ty wiesz co dla mnie jest najlepsze. A ja Ci ufam!”
„I nie oskarżasz…?!” – wyszeptal Najdroższy patrząc we mnie głęboko.
Oburzylam się!
„A kogo mam oskarżać??! Ciebie???! Ty Cierpisz bardzo, przeze mnie cierpisz! To Ty powinienes mnie oskarżać, a nie ja Ciebie!”
Najdroższy patrzył we mnie poruszony niezwykle…
„Tyś Moja Umiłowana! W Tobie mam upodobanie!”
Natychmiast naszla mnie myśl że nie zasłużyłam… Ale odparłam te myśl inną: „Oczywiście, że nie zasłużyłam! No i?! Co z tego?!”
„Dziękuję, Maleńki mój!”- szepnęłam wpatrzona w Niego z ufnością.
Maleńki patrzył we mnie z zachwytem! Nakarmil mnie Swoim Ciałem i zapytał:
„Zatańczymy, Maleńka?”
„Z Tobą zawsze, Maleńki mój!”
I tańczyliśmy po całej Swiatłości! Nad morzem kwiatów tańczylismy!!!. Najdroższy mój obejmował mnie z Miłością i w tańcu prowadził. Patrzył we mnie rozpromieniony szczęściem i uśmiechem!
„Mam w Tobie upodobanie, Moja Śliczna!”- szeptał Najdroższy, wpatrzony we mnie jak w obrazek.
„Dziękuję, Maleńki! Pragnę się Tobie podobać!”
„Mam upodobanie, to znaczy coś więcej niż tylko to, że Mi się podobasz!”- Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie.
„Mój Słodki!!!”- wyrwało mi się prosto z serca.
Najdroższy obsypał mnie pocałunkami… Tańczyliśmy bardzo!
JEZUS!
Znalazłam się pod Krzyżem Najdroższego mojego. Maleńki wisiał na nim i cierpiał niezmiernie… Ogromnie… Miał zamknięte oczy i głowę opierał na piersi. Postanowiłam ulżyć mojego Ślicznemu… Zaczęłam powoli zdejmować Go z Krzyża. Było trudno, ale zdjęlam. Usiadłam pod Krzyżem. Wzięłam w ramiona Najdroższego mojego i tuliłam z tkliwością do serca swego. Maleńki mój wciąż miał zamknięte oczy i cierpiący był bardzo… Wtedy przypomniałam jak wczoraj nie miałam siły układać bukietów Madonnie… Zaczęłam ale nie miałam siły skończyć…. Urwałam w połowie. „I błogosławiony Owoc żywota Twojego, Jezus!” Nie miałam siły dalej… Wtedy zaczęłam w sercu śpiewać! Śpiewałam Imię Maleńkiego mojego. „Jezus, Jezus, Jezus, Jezus…!” Tak spiewalam w sercu. I naszla mnie myśl że Maryja po Zwiastowaniu, kiedy Aniol już odszedł, też podobnie śpiewala. Może nie od razu. Może najpierw szeptem wypowiedziała Imię Synka. Z bojaźnią i wielką radością! Postem powiedziała Je na głos. A potem zaczęła śpiewać! Z miłością! Śpiewała i tańczyła! Maryja lubiła tańczyć!” Bardzo mnie ta myśl poruszyła i ucieszyła! Tak, że starałam się śpiewać w sercu z jeszcze większą mocą!
I teraz też śpiewałam Maleńkiemu mojemu! Tuliłam Go do serca, zamknęłam oczy i śpiewałam:
„Jezus, Jezus, Jezus, Jezus…” – z zamkniętym oczami śpiewałam. I rozmyślałam o Nim… Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięczny głos Najdroższego:
„Pięknie śpiewasz, Moja Śliczna! I masz rację, Mama też tak Mi śpiewała. Jesteś do Niej podobna!”
Otworzyłam szybko oczy! Maleńki patrzył we mnie z Miłością i promieniał cudnym uśmiechem. Nie wyglądał już na cierpiącego!
„Dla Ciebie…” – szepnęłam onieśmielona i uszczęśliwiona bardzo!
Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. A ja Mu śpiewałam z uwielbieniem:
śpiewałam:
„Jezus, Jezus, Jezus, Jezus!”
JEDNOŚĆ, BLISKOŚĆ, UKOJENIE…
Leżałam na ołtarzu Krzyża. Bardzo obolała i zmęczona bardzo. Tańcząca bardzo leżałam. Z ledwością otworzyłam oczy. Najdroższy mój był ze mną. Czuwał przy mnie. Pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem z Krzyża. Spojrzeniem Miłości. Patrzyłam w Najdroższego z miłością i ufnością.
„Przytul Maleń… zmeczo…”- szepnęłam z trudem.
Maleńki natychmiast wziął mnie na ręce. W objęcia w ramiona Swoje mnie wziął i tulil do SERCA. Od razu się na NIM znalazłam. Na SERCU Maleńkiego mojego leżałam. Wtulona w NIE. Bez sił leżałam. A Najdroższy patrzył we mnie poruszony niezmiernie… Najdroższy mój… Nakarmil mnie Swoim Ciałem i zaczął dotykać i całować moje obolałe i zmęczone ciało. Każdy mięsień, nerw, kosteczke całował… Całował moje ręce i nogi… i moje jelita. Całował. Pocałunek przy pocałunku, pocałunek przy pocałunku… Całowal… I cały był dla mnie!
„Najdroższy mój! Maleń…!” – szepnęłam.
Maleńki zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrząc mi w oczy głęboko, wyszeptal z ogniem:
„Tak, Słodka Moja?!”
Ujęłam Jego twarz w obie dłonie.
„Kocham Ciebie!” – szepnęłam z wysiłkiem.
Objęłam Maleńkiego za szyję i przytuliłam Go do siebie z całych sił! Mocno! I On objął mnie delikatnie i mocno zarazem. Bardzo mocno tulił do Siebie… z czułością wielką! Tulił i zanurzał mnie w Sobie. Zamykał w Sobie. Otulał Sobą… I tańczył…!
„Ach! Jak bardzo pragnąłem Takiej jedności i bliskości Takiej! Jak bardzo…”- szeptał tkliwie Najdroższy. A mi serce waliło jak młotem! Ze szczęścia!!!
Znalazłam się w Światłości tak jasnej, że musiałam zamknąć oczy! Tak raziła! Zamknęłam oczy… teraz byłam w ciemności, która ciemnością nie była. Była przytuleniem… otuleniem, ciepłem… ciszą, miękkością… Bliskością. Miłością była!
Otworzyłam oczy… jasność była wielka, ale już mnie nie raziła. Przeciwnie. Była ukojeniem, odpocznieniem. I była Miłością. Nagle w tej Światłości zobaczyłam JEGO… Maleńkiego mojego! Wyłaniał się jakby z tej jasności, wychodził z niej. I był w niej jednocześnie… i ja w niej byłam. Maleńki pochylił się nade mną rozpromieniony uśmiechem.
„Kocham Ciebie, Moja Śliczna”- wyszeptał.
Cały był dla mnie. Rozpływałam się w Jego Miłości…