Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Siedziałam u Niego na kolankach. Patrzyliśmy w siebie nawzajem głęboko…
„Ułożyłam! Najpierw pisałam w smartfonie, w dokumentach Google. A kiedy weszłam na komputer i wyświetliłam ile jest znaków ze spacjami… Zdumiałam się!!! Rozważanie było za długie!! Duuuużo za długie. I trzy przykłady Prostaczków niestety musiałam usunąć… Mam nadzieję,, że Franciszek, Mała Tereska i Maksymilian nie mają do mnie urazy, że ich usunęłam… „
Jezus zaśmiał się cudnie! Perliscie!
„Monisiu kochana Moja! Oni się baaardzo radują, że tak pięknie układasz dla Mnie! A może jeszcze kiedyś i o nich napiszesz!!!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha!!
„Tak! Oczywiście, że tak!” – szepnęłam z mocą.
Objęłam mojego ślicznego Jezusa za szyję i przytuliłam się do Niego cała…
„Nigdy nie myślałam, że będę układać rozważania… Że będę pisać o Tobie… Ja taka prosta i nieuczona… A tak we mnie działasz! Nie mogę się nadziwić!!! Jak ci Prostaczkowie, o których pisałam, normalnie! Nie mogę się nadziwić…”
„Tak, Monisiu! Jesteś Moim Prostaczkiem.”
Wtuliłam się w Jezusa jeszcze bardziej!
„Nic tylko Ci dziękować, uwielbiać Cię i wychwalać… Moje serce Ciebie wychwala, kochany mój Jezu!!! Wychwala!”
„Wychwalasz Mnie też swoimi tekstami, maleńka!!!”
„Piszę, żeby Ciebie wychwalać, mój śliczny!!!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem!
A mi się znów wyrwało z głębi serca:
„Nie mogę się nadziwić… To wszystko dzięki Tobie! Dzięki Tobie!!! Dzięki Tobie, mój Jezu kochany!!!”
Miesiąc: maj 2021
W ODPOWIEDZI…
Byliśmy w SERCU Najdroższym. Mój umiłowany Jezus i ja. Siedziałam u Niego na kolankach a On obejmował mnie z tkliwością niesamowitą i patrzył we mnie głęboko…
„Wczoraj układałam już rozważanie. Pisałam, pisałam… już prawie kończyłam. Kiedy nagle doszłam do wniosku, że to nie tak. Przerwałam i poszłam na kolację. Dziś będę pisać jeszcze raz. Od nowa, inaczej!” – szepnęłam uśmiechając się do Jezusa od ucha do ucha.
„Moja maleńka pszczółka. Nawet niepowodzeniem się nie przejmuje!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
Zaśmiałam się perliscie!
„Jakie to niepowodzenie?! Już mam ułożone tutaj! – szepnęłam wskazując na serce -przy kolacji mi się ułożyło! Samo! Jeden impuls i już wiedziałam, że to jest TO. Teraz tylko napisać.”
„Napisać też ci ciężko…”
„Iiiii tam! Spoko, z Tobą dam radę! Bo przecież pomożesz mi, prawda?!”
W odpowiedzi dostałam od Jezusa słodki i gorący pocałunek!
Potem patrzyliśmy w siebie nawzajem. Z lubością!
MIODEK MIŁOŚCI
Byliśmy w SERCU Najdroższym. Mój umiłowany Jezus i ja! Siedziałam u Niego na kolankach i patrzyłam Mu w oczy z zachwytem. Śliczny mój nakarmil mnie Swoim Ciałem i uśmiechał się do mnie cudownie! Promiennie! Z lubością…
„Teraz będę pisać rozważanie o SERCU Twoim i o prostaczku! Tylko muszę jeszcze poczytać czytania. Czytałam już kilka razy, ale jeszcze nie 'usiadly’ we mnie. Muszą we mnie usiąść. Jak ja siedzę u Ciebie na kolankach! – uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha – muszą usiąść, osiąść w sercu. Muszę je przetrawić, przemielić. I dopiero wtedy pisać.”
„Mój ty maleńki Pracusiu! Jak bardzo się starasz, krzątasz się wokół Mnie i Moich spraw! Zabiegasz o nie! Ma rację twój duchowy Syn nazywając cię Pszczółką!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości i promiennym uśmiechem.
„A może jestem maleńką mrówką robotnicą? Choć pszczoła 🐝 brzmi ładnie!” – zaśmiałam się wesoło. I dodałam:
„Pszczółka robi pyszny, słodki miodek!”
„Miodek miłości na Moje SERCE!”
Jezus patrzył we mnie głęboko. Ogniście!
„Czytałam o NIM! Baaaaaardzo spodobało mi się stwierdzenie, że TY jesteś objawionym Sercem Boga! 'Jezus – objawione SERCE Boga!’ Piękne… Może użyję tego w rozważaniu!”
Jezus patrzył we mnie z czułością i zachwytem…
„Moja śliczna maleńka Pszczółka! Robi pyszny, słodki miodek miłości na Moje Serce…”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem… Z lubością.
JEŚLI SIĘ ZGODZĘ…
Byliśmy w SERCU Najdroższym. W Światłości wielkiej! Bardzo ciepłej i cichej i przyjaznej bardzo. Umiłowany moj Jezus i ja. Siedziałam u Niego na kolankach. Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Obejmował mnie z tkliwością niesamowitą i patrzył we mnie płonący cały. Patrzyłam w mojego ślicznego Jezusa… Zapatrzyłam się w Niego… Rozmyślałam o pewnej sprawie, która wczoraj wyskoczyła nagle i niespodziewanie… „Jak grom z jasnego nieba”!
„Szczerze mówiąc pierwszej chwili chciałam odmówić, napisać, że to mnie przerasta. Ale w sekundę przemknęła mi przez głowę i serce myśl, że może to pytanie i prośba od Ciebie. A Tobie, mój Jezu kochany odmówić nie mogę! Kiedyś powiedziałam, że niczego Ci nie odmówię. I tego się trzymam! Napisałam więc, że zaskoczona jestem i muszę tę sprawę przemodlić, przemyśleć, zastanowić się. I jak podejmę decyzję to dam znać.”
Jezus patrzył we mnie z czułością… Dotknął dlomojego serca.
„Tu, w głębi wiesz czy to pytanie, prośba jest ode Mnie czy nie…”
„Domyślam się, ale na sto procent nie wiem… Jeszcze nie podjęłam decyzji.” – szepnęłam niepewnie.
„Spokojnie, maleńka Moja! Masz czas na decyzję do połowy czerwca!”
„Taaak…”
Jezus uśmiechnął się do mnie promiennie! I ja uśmiechałam się do Niego radośnie! Patrzyliśmy w siebie nawzajem chwilę w milczeniu…. W końcu umiłowany mój przerwał milczenie.
„Mówisz, Monisiu, że nie jesteś pewna, że nie podjęłaś decyzji. A wszystko robisz, a działasz tak jakbyś już się zgodziła!”
„A… tak jakoś!” – szepnęłam.
Zaśmialiśmy się oboje! Mój Jezus i ja! Zaśmialiśmy się perliscie! I patrzyliśmy w siebie nawzajem głęboko… Z miłością!
A ja pomyślałam że jeśli się zgodzę to napiszę głębokie i poruszające świadectwo.
PRAWDZIWE KOMPLEMENTY
Leżeliśmy w SERCU Najdroższym, w Światłości wielkiej! Mój Jezus i ja. Leżeliśmy obok siebie. Jezus oparł się na łokciu i patrzył we mnie głęboko… Zakochany i zachwycony cały! I ja patrzyłam w mojego ślicznego zakochana i zachwycona!
„Jak mi TU w Serduszku Twoim dobrze! Ciepło, cicho i… Jasno! Właśnie! Dlaczego jasno?!”
„Oczka ci się przyzwyczaiły, maleńka Moja!” – wyszeptał Jezus z lubością.
„Jak mi TU dobrze! Czuję się u siebie! Tak, jestem u siebie!”
„To twoje Serce, Monisiu! Baaaaaardzo się Ono raduje gdy na ciebie patrzy! Baaaaaardzo się raduje! Piękności Moja!”
„A Ty mój Jezu komplementy mi prawisz!”
„Uważasz, że mówię żeby ci Monisiu sprawić przyjemność? Żebyś się cieszyła?” – spytał Jezus z cudnym uśmiechem.
„Eee… nieee…” – szepnęłam zawstydzona.
„Uważasz że komplementy nie mogą być prawdziwe?”
„Mogą…”
„Ja mówię prawdę! A jeśli to dla twojej duszy…”
„Prawdziwy komplement!” – szepnęłam szybko.
Jezus zaśmiał się cudnie! Perliscie!
„To już lepiej! A jeśli powiedziałbym, że twoje serce jest coraz piękniejsze i coraz bardziej podobne do SERCA Mego. Co byś powiedziała?” – spytał Jezus łagodnie.
„Że kto z kim przestaje, takim się staje!!!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością!
„Nic dodać, nic ująć! W punkt! I komplement prawdziwy!”
„A co! Uczę się od Ciebie! Od Najlepszego!”-szepnęłam uśmiechając się do Jezusa od ucha do ucha. Jezus uśmiechnął się do mnie! Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA…
DZIEŃ MAMY
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. A potem siedziałam u Niego na kolankach. Siedziałam i rozmyślałam…
„Dziś Dzień Matki. Myślę o Maryi! Ona była i jest najlepszą Mamą… Prawda?!.”
„Najlepszą! Najczulszą, kochającą, delikaną, najpiękniejszą!” – wyszeptał Jezus z ogniem i czułością niezwykłą.
„Ona jest wzorem dla mnie… Czy kocham moje Duchowe Dzieci? Czy się za Nie modlę? Czy się opiekuję? Czy jestem dla Nich przykładem, wzorem do naśladowania? A może te pytania trzeba zadać inaczej: jak kocham moje Duchowe Dzieci? Jak się za Nie modlę? Jak się opiekuję? Jakim jestem dla Nich przykładem, wzorem do naśladowania?”
Jezus patrzył we mnie… Znał odpowiedzi na wszystkie te pytania. I patrzył we mnie z zachwytem…
I ja dzisiaj rano dostałam odpowiedź ❤️
„Moja kochana duchowa Mamo, Pszczółko niestrudzona, wychwalam Pana Boga za Ciebie!” – napisał mój Duchowy Synek i przysłał mi takie zdjęcie:

RADOŚĆ BYCIA DLA
Byliśmy w SERCU Najdroższym. Mój umiłowany Jezus i ja. Byliśmy w Światłości wielkiej. Cichej i ciepłej i przyjaznej bardzo! Jezus trzymał mnie w objęciach. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA.
„A miałeś jakieś zabawki w dzieciństwie?” – spytalam zaciekawiona.
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie!
„Oczywiście! Józef rzeźbił mi ptaszki z drewna, osiołka, a nawet owieczkę i pasterza! Bawiłem się nimi z radością!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa promiennie!
„A jak czytał Ci Pismo to czytał Ci Jezu też o Tobie? O Mesjaszu? Jak się wtedy zachowywał?”
„Oczy mu błyszczały! Czytał z wielkim entuzjazmem i radością! Ale nigdy nie powiedział Mi, że to o Mnie. Że to Mnie dotyczy. Może chciał, żebym Ja sam to odkrył. Nie musiał Mi mówić, Ja wiedziałem…”
Jezus urwał i dodał z czułościa:
„Nasze życie było zwyczane, proste, ubogie. Ale pełne miłości. Wypełnione modlitwą i pracą. I radością!”
Muszę powiedzieć, że w Światłości było słychać jakby dzwoneczki… jakby nie… Czasem wydawało mi się, że słyszę śmiech Kobiety, Mężczyźny i Dziecka… A czasem jakby muzykę…
„Słyszysz, Monisiu?”
„Tak!!! Co to??!”
„To nasza radość! Radość bycia razem i bycia dla siebie nawzajem!”
Uśmiechnęłam się od ucha do ucha! Jezus uśmiechał się do mnie! I patrzył we mnie płonący cały… Jak w obrazek patrzył.
WYWYŻSZANIE I SŁUŻBA
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Siedziałam u Niego na kolankach a On opowiadał:
„Kiedy dziecko, syn przestaje pić mleko mamy, odstawia się je od piersi. Przechodzi pod opiekę ojca. Ojciec wychowuje syna, uczy go Prawa, Przykazań, Tory…”
Przerwałam Jezusowi gwałtownie!
„To Józef uczył Cię Tory? Nie Maryja? Przecież Ona wychowywała się w…”
„W Świątyni! Tak, Miriam umiała Torę nie gorzej niż Józef. Ale jak On Mnie uczyl, Ona stała w cieniu, z boku. Nie tylko dlatego, że była cicha i pokorna. Inny był status żony w Izraelu niż teraz. W Izraelu panował patriarchat. Kobiety były w cieniu mężczyzn. Choć w naszej rodzinie Józef traktował Maryję wyżej od siebie”
Uśmiechnęłam się do Jezusa promiennie.
„Wywyższali się wzajemnie!”
„Tak! I służyli sobie nawzajem!”
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie. Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości bez granic!
DZIECIŃSTWO JEZUSA
Byliśmy w SERCU Najdroższym! W Światłości wielkiej. Cichej i ciepłej i przyjaznej bardzo! Jezus trzymał mnie na rękach i uśmiechał się do mnie promiennie! Uśmiechałam się do Jezusa od ucha do ucha! Czułam się w tym Miejscu szczęśliwa i radosna! Bo Miejsce było przepełnione szczęściem, radością i bezpieczeństwem.
„Gdzie jesteśmy, mój Jezu?” – spytalam zaciekawiona.
„Tak wyglądało Moje dzieciństwo. Odkąd pamiętam jako Człowiek” – wyszeptał Jezus rozpromieniony cały.
„A ile miałeś wtedy lat, kiedy to pamiętasz?”
„Cztery, może pięć lat!”
„To już mieszkaliście w Nazarecie?”
„Tak. Jakiś czas wcześniej przybyliśmy z Egiptu i osiedliliśmy się w Nazarecie.”
„I jak wyglądało Wasze życie?”
„W domu było bardzo biednie i skromnie. Mama zajmowała się domem i wychowaniem Synka. A Mój ziemski Tata pracował. Był cieślą. Robił meble, ale i pługi, wozy. Czasem pomagał budować konstrukcje domów, bogatszym klientom. Kiedy wracał z pracy do domu, Mama zawsze go wyczekiwała. On zawsze całował Ją w czoło, Ona Go w policzek. A Ja przerwałem zabawę, biegłem i wskakiwałem wprost w ramiona Taty! Józef śmiał się perliscie, łaskotał Mnie z czułością i pytał: 'Czy mój Synek, Jeszua był grzeczny?! Czy słuchał się Mamy?! Był grzeczny mój Jeszua?!’
’Tak, Abba! Tak!” – odpowiedziałem tuląc policzek do Jego policzka. Potem siadaliśmy przy stole i jedliśmy posiłek przygotowany przez Mamę. Ale zanim zaczęliśmy jeść, mój ziemski Tata rozpoczynał modlitwę. Dziękował za życie, za to, że mamy co jeść i gdzie mieszkać, za pracę. Szczególnie dziękował za Żonę i Syna! Patrzyłem rozczulony jak Tata dziękuje TACIE…!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha!
„Piękne! Dziękuję Ci Jezu, że przyprowadziłeś mnie Tu, pokazałeś i opowiedziałeś!”
Jezus dał mi siarczystego buziaka!
„Czy chcesz Tu zostać, maleńka?”
„Jakiś czas, jeśli pozwolisz, tak!”
Patrzyłam w mojego ślicznego rozpromieniona. A On patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem! Jak w obrazek patrzył…
JAK SOBIE ŻYCZĘ!
Byliśmy w SERCU Najdroższym… W Otchłani zdrady. Mój umiłowany Jezus i ja. Siedziałam u Niego na kolankach. Jezus cały był miłością i cały był dla mnie! Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego…. Podsunął dłoń pod mój podbródek i delikatnie podniósł moją głowę do góry. Patrzył mi w oczy głęboko. Ogniście…
„Kocham ciebie, jedyna Moja!”
Patrzyłam w mojego Jezusa z miłością i uwielbieniem.
Jezus mówił dalej:
„No, dobrze! Wystarczy tego cierpienia i smutku. Idziemy w radość!”
„Ale wrócimy Tu jeszcze?!”
„Kiedyś wrócicimy!”
„Bo ja nie chciałabym stąd odchodzić… Jeśli pozwolisz, kochany!”
„A dlaczego?!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Bo mi Tu dobrze!”
„Kiedyś powiedziałaś, że ze Mną wszędzie ci dobrze! Ejże! Jaki jest prawdziwy powód?!”
„Nie chcę zostawiać SERCA samego w boleści!” – szepnęłam z mocą.
Umiłowany mój rozczulił się niezmiernie!
Kochane maleństwo… Ty nigdy nie zostawiasz SERCA samego. Jesteś w Nim zawsze, i w radości i w boleści!”
„Jednak wolałabym… jeśli pozwolisz…”
„No dobrze! Jeszcze dzisiaj Tu zostaniemy. Ale jutro pójdziemy w radość!”
Zarzuciłam ręce na szyję Jezusowi i ucałowałam Go serdecznie!
„Jak sobie życzysz, mój Jezu kochany! Jak sobie życzysz!”
„Raczej jak ty sobie życzysz, maleńka Moja!”
Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości bez granic! Mój Jezus i ja.