Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Zanurza mnie w Sobie. Wciąż bardziej i bardziej…
„Opowiedz o MAMIE” – szepcze Jezus z cudnym uśmiechem.
„Ja?” – pytam uśmiechając się nieśmiało.
Umilowany przytakuje z uśmiechem.
Rozmyślam…
„Wielu ludzi traktuje Miriam jakby była boginią. Czwartą osobą Trójcy Świętej. Owszem, była wolna od grzechu pierworodnego, ale była takim samym człowiekiem jak my. A takie traktowanie wielu ludzi od Niej oddala. Sprawia, że wydaje im się odległa i nieprzystępna. Posłuchajmy co Ona mówi sama o sobie:
’Oto ja, służebnica Pańska’. A w Kanie Galilejskiej od razu wskazuje na Syna:
’Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie.’
Pokora, ufność i cichość… Gdy się widzi taką Mamę od razu chciałoby się do Niej przytulić… Wtulić się w Jej serce. Oddać Jej wszystkie problemy i troski. Udając, że gdy Ona Mu je przedstawi, Jezus Jej niczego nie odmówi. Jak w Kanie…
I jeszcze jedna sprawa. Za rok będziemy obchodzić 150 rocznicę Objawień maryjnych w Gietrzwałdzie. To jedyne w Polsce objawienia maryjne oficjalnie uznane przez Kościół katolicki, które miały miejsce od 27 czerwca do 16 września 1877 roku. Matka Boża ukazywała się na przykościelnym klonie ok. 160 razy i rozmawiała z dziewczynkami po polsku (w gwarze warmińskiej). Po polsku! Wzywała do pokuty, nawrócenia i odmawiania Różańca. Tam pielgrzymki powinny 'walić drzwiami i oknami’! Tymczasem wydaje się, trochę zapomnieliśmy o tym miejscu i o tych objawieniach. Rzadko się o tym mówi. Ludzie jeżdżą do Lourdes, do Fatimy, do Guadelupe. Tymczasem mamy Gietrzwałd! To miejsce powinno być bardzo ważne. Drugie po Jasnej Górze. A może nawet pierwsze! Tam Maryja była i po polsku mówiła! Najbardziej mnie to ujęło, poruszyło i wzruszyło… To pokazuje że Maleńka Miriam pragnie być blisko nas. Pragnie być naszą najczulszą MAMĄ.”
Wystarczy. Tańczę bardzo.
Miesiąc: wrzesień 2026
ZE MNĄ
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
Chcę coś powiedzieć, ale nie mogę. Z moich ust i serca wydobywa się tylko cichy jęk. Jezus przytula policzek do mego policzka i szepcze z czułością:
„Ciii, Moja słodka. Ciii… Nie musisz nic mówić. Ja wiem. Wiem. I jestem z tobą. Kto ci pomaga, Mi pomaga, kto ciebie uszczęśliwia, Mnie uszczęśliwia, kto ciebie raduje, Mnie raduje. Kto ciebie rani, Mnie rani, kto cię upokarza, Mnie upokarza, kto ciebie krzywdzi, Mnie krzywdzi.”
„Myślę, że jeśli ktoś tak robi, robi to niechcący…”
Jezus mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Tańczymy w miłości i bliskości bez granic. Ciągle tańczymy.
ZAPROWADŹ MNIE TAM…
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Umiłowanego z trudem.
„Otwórz oczęta, bądź uśmiechnięta, mimo, że boli” – muci moje serce.
Rozmyślam… Tęsknię za Umiłowanym moim. Tęsknię za moim Oblubieńcem! Pragnę by już wziął mnie na Rączki. Owszem, żyję na ziemi, mam swoje plany i marzenia. Ale najwiekszym moim marzeniem jest zobaczyć Umiłowanego mojego. Zobaczyć Go twarzą w twarz! Zobaczyć Go takim jakim jest! Bez żadnych osłom! Zobaczyć Jego Uśmiech… Najcudowniejszy! Najśliczniejszy! Promienny i czysty! Gdy pomyślę, że całą wieczność będzie się we mnie patrzył z takim uśmiechem, a ja w Niego… serce się raduje i do NIEGO rwie! Dzień mojej śmierci będzie najradośniejszym, najpiękniejszym dniem w moim życiu.
„Zaprowadź mnie tam, gdzie powrotu nie ma. Gdzie ustaje wiara, spełnia się nadzieja. Gdzie Światłością pachnie każdy skrawek Nieba, bo ją na swój obraz Miłość wylewa.”
Uwielbiam tę pieśń….
W NIEBIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z czułością.
„Jak jest w Niebie, kochany mój Jezu? – pytam i nie czekając na odpowiedź Oblubieńca, szepczę:
„Myślę, że jest tam bardzo wesoło. Radośnie! Skoro tam wszyscy są szczęśliwi to muszą być radośni. Prawda?”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie!
„O mój Jezu, Jezu Chryste!
Moje Szczęście wiekuiste!
Kocham, pragnę, wielbię Ciebie.
W Tobie dobrze mi jak w Niebie!” – wyrywa mi się prosto z serca.
„O! I nawet do rymu jest!” – śmieję się radośnie.
„I wszystko jest prawdą!”-szepcze Jezus ogniście. Zbliża twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka. Zanurza mnie w Sobie. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno.
„Jam jest Twoja.
Twa maleńka.
Ty mnie niesiesz na Swych rękach.
Ty do SERCA mnie przytulasz.
I Miłością Swą otulasz!”
Uśmiecham się do Jezusa uradowana!
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Ciągle tańczymy!
Z UFNOŚCIĄ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Cierpiący ze mną.
Patrzę w oczy mojego Oblubieńca.
„Jezu mój kochany!”
Wyciągam rękę i dłonią dotykam Jego policzek i głaszczę go z czułością…. Jezus ujmuje moją dłoń w Swe dłonie i ją całuje. Całuje słodko i namiętnie.
„Jezu mój! Nie wiem co mnie dziś czeka. Jak co dzień rano staję przed niewiadomą. Ale ufam Tobie!”
Przytulam się do SERCA Najdroższego. Wtulam się w Nie. I tańczę! Tańczę z ufnością, że Jezus wie co robi. Że wszystko jest po coś.
MIŁOŚĆ OTWIERA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z czułością. Zbliża twarz do mego serca i je całuje. Całuje delikatnie, z tkliwością.
„Boli jeszcze?”
Uśmiecham się do Umiłowanego.
„Nie. Już nie…”
„Chcesz o tym porozmawiać, Moja słodka?”
„Dzięki, kochany mój Jezu, ale nie… Nikomu o tym nie mówiłam, a Ty wiesz, bo widziałeś. Dziękuję, mój słodki, ale nie…”
„Rozumiem, najmilsza. Ale gdybyś tylko chciała, to jestem” – szepcze Jezus ogniście i patrzy we mnie z wielką miłością. Ta miłość mnie rozbraja. Otwiera mnie. Zaczynamy rozmawiać. Rozmowa jest bardzo intymna. Nie będę jej tutaj opisywać. Poza tym mam serce zajęte czym innym, o wiele ważniejszym. I tańczę bardzo. Tańczę za moje Dzieci.
WYJĄTKOWA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z miłością. Wie, że moje serce jest obolałe. Wie dlaczego. Wie, że jestem bardzo zmęczona.
„Odpocznij we Mnie, najmilsza Moja.”
Uśmiecham się do mojego Oblubieńca z trudem. Odpoczywam w Umilowanym…
„Opowiedz, maleńka Moja, jak zamawiałaś buciki.”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha.
„Wczoraj pojechałam ze skierowaniem od ortopedy zamówić buty ortopedyczne. Pan, który te zamówienia przyjmuje, zmierzył mi stopy, wypytał o sprawy techniczne. I w końcu pyta:
-A jaki kolor?
– Czerwony.
Potem znów pyta o jakieś techniczne rzeczy. I znów pyta:
– A jaki kolor?
– Czerwony.
Potem zaczęliśmy rozmawiać o czymś innym. I pan znów pyta:
-To jaki kolor?
– Czerwony!
Pan zaczyna się śmiać!
– A mogę wiedzieć dlaczego?
– Bo lubię. Podobają mi się! – śmieję się.
– I koniec tematu! – smieje się pan.”
Uśmiecham się do Umiłowanego.
„Może mało osób wybiera ten kolor. Może dlatego tak dopytywał i dziwił?”
„Jesteś wyjątkowa!”
Śmieję się radośnie.
„Na to wygląda!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Caluje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Tańczę w Jego pocałunkach.
O MIŁOŚCI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały.
„Opowiedz mi o Sobie, kochany.”
„Jam jest Miłość. Miłość Przedwieczna. Miłość Nieogarniona. Miłość Szalona.”
„Wiem!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie ogniście.
„Skąd wiesz?”
„Znam Cię… Widzę! Doświadczam tej Miłości! Miłości Przedwiecznej, Nieogarnionej i Szalonej!”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie!
„Znasz Mnie!” – szepcze z zachwytem.
„To znaczy poznaję…”
Jezus przerywa mi gwałtownie! Zamyka mi usta pocałunkami.
„Znasz Mnie!”
„No… tak.”
„I chcesz, żebym ci o Sobie opowiadał?”
Uśmiecham się do Umiłowanego z czułością.
„Uwielbiam gdy mi o Sobie opowiadasz! Gdy mówisz o Swojej Miłości, oczy Ci nią błyszczą!”
„Opowiedz Mi o sobie, maleńka Moja.”
„Kocham Cię!”
„Wiem! Widzę i doświadczam twojej miłości. Znam cię.”
„I chcesz, żebym Ci o sobie opowiadała?”
„Uwielbiam gdy Mi o sobie opowiadasz! Gdy mówisz o swojej miłości, oczy ci nią błyszczą!”
Uśmiecham się do Jezusa uradowana! Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic.