Leżałam tańcząca bardzo. Umiłowany mój pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie zakochany i poruszony cały. Ucałował mnie w czoło i wyszeptał ogniście:
„Cierpię z tobą, kochane maleństwo.”
„Wiem, dziękuję kochany! Ty ze mną, a ja z Tobą.”
Jezus spojrzał we mnie uroczyście.
„Masz rację, Moniko. Ja jestem twój, ty jesteś Moja. Ja jestem w tobie, ty we Mnie jesteś. Co Moje jest twoim, a…”
Przerwałam Jezusowi gwałtownie!
„Co moje jest Twoim, kochany!”
Umiłowany zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko.
„Jesteśmy jedno, najmilsza Moja. Jesteśmy jedno!”
„Jedno!” – szepnęłam z mocą.
Tańczyliśmy bardzo i tańcząc cieszyliśmy się sobą nawzajem.
Autor: Maleńka
WIERSZYK DLA JEZUSA
Leżałam tańcząca bardzo. Uśmiechnęłam się w ciemności i od razu zobaczyłam umiłowanego mojego Jezusa. Mój Oblubieniec spojrzał we mnie ogniście, zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i zaczął mnie całować. Całował, a w sercu mi się układało:
„Kiedy nocny mrok zapada,
Kiedy do snu się układam,
Myślę o swym ukochanym.
Synu przez Ojca mi danym.
O mym ślicznym, zawsze wiernym.
Wszechmogącym, Miłosiernym.
O mym słodkim, o mym Świętym.
I po trzykroć uśmiechniętym.
On mnie do SERCA przytuli.
I w SERDUSZKU Swym utuli.
A po ziemskiej poniewierce,
Pragnę w Nim złożyć swe serce.”
POZNAJĘ I DOŚWIADCZAM
Patrzyłam w oczy mojemu ślicznemu Jezusowi. Widziałam w nich Miłość! Nieprzejednaną, potężną, ognistą!
„I Ty kochasz tak każdego człowieka, każdego, bez wyjątku! Bez względu na to, jak bardzo grzeszy!”
„Tak, Moniko. Kocham wszystkie Moje dzieci.”
„Twoja Miłość jest fascynująca!”
Posmutniałam i zawstydziłam się… Był taki czas w moim życiu kiedy myślałam, że nikt mnie nie kocha, nikt, nawet…
„To było dawno temu, maleńka Moja. Wtedy jeszcze mnie nie znałaś!”
„I to ma być usprawiedliwienie?!”
Dla Mnie to jest usprawiedliwienie. Najpierw trzeba Mnie poznać, doświadczyć mojej Miłości i potem o niej mówić.”
„Aaa… Poznaję Cię Jezu słodki coraz bardziej i głębiej i doświadczam Twej Miłości. Każdego dnia, każdej chwili!”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem. W Miłości.
NIESAMOWITE!
Uśmiechnęłam się w ciemności i od razu zobaczyłam umiłowanego mojego Jezusa. Mój Oblubieniec przytulał mnie do SERCA Swego i patrzył mi w oczy głęboko.
„Opowiedz mi o Sobie, kochany Jezu.”
„Jam jest Miłością, Moniko najmilsza.”
Uśmiechnęłam się do umiłowanego radośnie. Przyjęłam Jego słowa jako coś oczywistego i banalnego. Ale fakt, że Bóg jest Miłością nie jest ani oczywiste, ani tym bardziej banalne! Czy to, że Bóg stał się Człowiekiem i umarł z miłości do mnie jest oczywiste i banalne?! Nie! Jest niewyobrażalne, niepojęte!
„Jesteś Miłością!” – szepnęłam z mocą.
„Mhmm” – Jezus uśmiechnął się do mnie jakby to było oczywiste i banalne.
„I Twoja Miłość wypełnia mnie i świat cały!”
„Właśnie tak, maleńka Moja!”
„Niesamowite…”
CAŁUJĘ
Uśmiechnęłam się w ciemności. Od razu zobaczyłam umiłowanego mojego Jezusa! Mój Oblubieniec patrzył we roztkliwiony i poruszony wielce.
„Uwielbiam cię Moniko!” – wyszeptał żarliwie, tak jakby chciał mnie pochłonąć.
Też chciałam powiedzieć, że Go uwielbiam, ale byłam obezwładniona Jego Miłością. Rozpływałam się w niej jak kropelka w Oceanie…
„Co mogę dla Ciebie zrobić, kochany mój Jezu?” – spytało moje serce.
„Pocałuj Mnie, najmilsza Moja! Niebo Moje, pocałuj Mnie!”
Zbliżyłam twarz do twarzy Jezusa i ucałowałam mojego Oblubieńca siarczyście, ogniście i namiętnie
„Całuj Mnie jeszcze, maleńka Moja Moniczko! Całuj Mnie!”
Całowałam umiłowanego mojego z czułością i uwielbieniem… Wciąż całuję.
RAZEM
Tańczyliśmy bardzo, wtuleni w siebie nawzajem. Oblubieniec i oblubienica. Mój Jezus i ja. Jezus obejmował mnie z czułością i patrzył tylko we mnie. Ogniście i namiętnie.. I ja patrzyłam w mojego umiłowanego. Patrzyłam a moje serce śpiewało:
„Jezu, Jezu, Jezuniu! Jezu, Jezu, Jezuniu!”
Tańczyliśmy razem w intymności bez granic!
KOCHA, UWIELBIA, PRAGNIE
Uśmiechnęłam się w ciemności i natychmiast zobaczyłam umiłowanego mojego Jezusa! Mój Oblubieniec patrzył we mnie ogniście, poruszony cały.
„Uwielbiam Cię tak przywoływać, kochany mój Jezu!”
„A Ja uwielbiam być przywoływany!” – wyszeptał Jezus żarliwie.
Jęknęłam z bólu. Jezus wszedł we mnie i zaczął całować moją obolałą i zdrętwiałą rękę.
„Mój kochany Jezu! Kocham Cię, uwielbiam i pragnę!”
„I Ja cię kocham, uwielbiam i pragnę, Moja słodka Moniczko.”
Tańczyliśmy bardzo w miłości i intymności bez granic! Mój słodziutki Jezus i ja.
SENS
Uśmiechnęłam się z wielkim trudem i natychmiast zobaczyłam umiłowanego mojego Jezusa! Mój Oblubieniec patrzył we mnie ogniście, poruszony cały.
„Mój kochany, tańczę!”- szepnęło moje serce.
Jezus objął mnie ramionami i ucałował mnie w czoło.
Wszedł we mnie i tańczył ze mną.
„Twoje cierpienie ma sens, Moniczko.
„Tak! Ty jesteś Sensem mojego życia i cierpienia. Ty jesteś Sensem!” – szepnęło moje serce.
Tańczyliśmy ogniście, namiętnie i bez granic. Mój Jezus i ja.
JAK JEZUS
Wczoraj:
Leżałam w ciemności cierpiąca i tańcząca bardzo. Z zamkniętymi oczyma leżałam. Nie miałam sił, żeby podnieść powieki. Słyszałam głos złośliwy i przebiegły:
„Biedactwo! Cierpi tak bez sensu!”
„Za moje Duchowe Dzieci i za największych grzeszników na świecie tańczę!”
„I nikt jej za to nie da nagrody, ani nie podziękuje!”
„Ja nie dla nagród i podziękowań. Ja z miłości!”
Dzisiaj:
Jezus patrzył we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Zrezygnowałam… Zrezygnowałam z układania rozważań, kochany mój Jezu! Potem kusiło mnie, że może mogłam jeszcze zaczekać, że może zbyt pochopnie, że może kręgosłup się unormuje, że może, może, może… Ale potem naszła mnie myśl, że mój taniec ma głębszy sens, niż jakiekolwiek działania. Nawet niż układanie rozważań.”
Jezus pochylił się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie zakochany cały!
„To myśl ode Mnie, Moniko kochana. Cierpienie samo w sobie nie ma sensu. Ale taniec, ofiara cierpienia zmienia je w Miłość! Tańcząc zmieniasz cierpienie w Miłość. Jak Ja!”
I JESZCZE WIĘCEJ!
Obudziłam się, szybko otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się w ciemności. Od razu zobaczyłam umiłowanego mojego! Patrzył we mnie rozpromieniony cały miłością i poruszony cały. Mimo, że widziałam Go wczoraj wieczorem, już…
„Tęskniłam, kochany mój Jezu!”
„I Ja tęskniłem! I Ja!”
Całowaliśmy się. Namiętnie, ogniście i słodko. A nasze serca rozmawiały:
„Można powiedzieć, że jesteś na moje zawołanie, mój Jezu słodki!”
„Tak, można tak powiedzieć. Jestem na twoje zawołanie, Moja słodka Moniczko!”
„Cały ten tydzień wszystko było na moje zawołanie!”
„Ja dla ciebie wszystko, maleńka Moja!”
„Wszystko i jeszcze więcej!”
„I ty dla Mnie wszystko! Wszystko i jeszcze więcej!”
Całowaliśmy się, mój słodki Jezus i ja. Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mego.