Dziś zmarła malarka Irena Bierwiaczonek – nauczycielka wielu lubuskich artystów
(hak)
-Nauczyła nas kochać malarstwo. Najpierw próbowała poznać artystę od środka, a dopiero później wydobyć jakąś z niego prawdę – wspomina Przemysław Gapiński, prezes zielonogórskiego oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków.
Irena Bierwiaczonek urodziła się w Przemyślu. Przez 23 lata mieszkała na Śląsku. Była absolwentką wydziału grafiki w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Do Zielonej Góry przyjechała w 1974 r. Była pedagogiem w tutejszym Liceum Plastycznym.
Malowała m.in. portrety. Jej dziełem jest poczet piastowskich książąt Śląska Lubuskiego w Muzeum Ziemi Lubuskiej, zamówiony przez dyrektora instytucji Andrzeja Toczewskiego. 24 portrety historycznych postaci powstały na podstawie epitafiów, pieczęci, płyt nagrobnych, opisów z kronik, do których udało się dotrzeć artystce i wspomagającemu ją w poszukiwaniach Dariuszowi Wieczorkowi.
Irena Biewiaczonek przez wiele lat pracowała w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Zielonej Górze. – Wszyscy u niej zaczynaliśmy. Była naszą wychowawczynią i mentorem w Plastyku. Nauczyła nas kochać malarstwo – wspomina Przemysław Gapiński, prezes zielonogórskiego oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków. – Posiadała umiejętność bycia pedagogiem. Zawsze powtarzam, że gdyby wykłada rzeźbę, to byłbym dziś rzeźbiarzem. Taką była postacią. Po części matka, po części pedagog. Najpierw próbowała poznać artystę od środka, a dopiero później wydobyć jakąś z niego prawdę.
/gazeta lubuska/
Dwa dni temu to o Niej pisałam … W liceum plastycznym uczyła mnie malarstwa. To dzięki Niej umiem to co umiem. Była cudownym Człowiekiem… Trudno mi jest pisać … Była dla mnie Kimś bardzo bliskim .
Była… . Dla mnie ona JEST…
To tak, jak z moim świętej pamięci profesorem, promotorem pracy magisterskiej… Wielkim ludziom winniśmy wieczną pamięć. Niech odpoczywają w pokoju i szczęściu wiecznym…
Witaj Moniko! Ludzie przychodzą i odchodzą! Odejścia jednych nie zauważamy, po innych zostaje jakiś ślad w sercu i uśmiech, dobra myśl kołacząca się w głowie w momencie kiedy ich sobie przypomnimy. To jest chyba najważniejsze. Pozdrawiam 🙂
Masz rację Mironku… Cieszę się, że mogłam ją znać…
Proszę przyjąć wyrazy głębokiego współczucia,niestety takie są koleje naszego życia.Pierwszy raz trafiłam na ten blog,jest bardzo interesujący bo prowadzi go bardzo miła osoba.Ważna jest pogoda ducha i nie poddawanie się.Nie jedna osoba ma czym malować,jest zdrowa ale poraniona wewnętrznie.Ja mam kontakt z osobami takimi jak pani i otrzymuje od nich dwa razy do roku piękne kartki i kalendarze malowane ustami i stopami.Osoby te sa pełne miłości i nie poddają się.Wiem że dobrze się mówi,a inaczej jest w życiu jednak wiem że z Jezusem wszystko jest możliwe.Ja niby jestem pełnosprawna,a tak obolała,przyznam się że nieraz kiedy mi te nogi co nocy nie dają spać wyzywałam na nie i rece które co dzień mi drętwieją i sprawiają tyle bólu,wyzywałam na nie i źle mówiłam nie zastanawiając się nad tym co mówię.Pozdrawiam serdecznie i niech pani Pan Bóg błogosławi,a Matka Boża opiekuje się w każdej chwili życia.SZCZĘŚĆ BOŻE!!!
Bardzo Pani dziękuję…
Bardzo mi przykro przyjmij wyrazy współczucia Moniko….Pewnie sie zastanawiasz dlaczego Cie odwiedzamTwój blog poleciła mi Basia z opolszczyzny,,,,cieszę sie ze mi dała na Ciebie namiarty zapiszę Cie w linkach jesli moge….www.razwazna.blog.onet.plsciskam serdecznosci moc zostawiam
Bardzo się cieszę że odwiedzasz moj blog. Ja żadnej Basi nie znam 😉 Czy ona też czyta moje notki? Pozdrawiam 🙂
Tak Moniko – czytam Twoje notki i jestem sercem i duszą i myślami przy Tobie; trafiłam tutaj za radą Bogusława; pozdrawiam http://ewa-basia.blog.onet.pl
Requiem in pace.
Jak już szpanujesz łaciną, to przynajmniej rób to poprawnie, niedouczku jakiś.
Oj Agreście……..
A. B. po pierwsze, w komentarzach na blogach obowiązuje kultura wypowiedzi, ale Tobie jest ona jak widać obca… obywatelko „uczona w piśmie”.
Prosze nie obrażać siebie nawzajem. Tu rzeczywiście obowiązuje kultura. Nie wolno nikogo wyzywać od ”niedouczków”.Panie Bogusławie proszę się nie unosić.Ja wiem, że chciał Pan dobrze…..Pozdrawiam