Pamiętacie notkę „Wjazd ”, w której opisałam zajście pod kościołem?
Po tej kłótni byłam załamana. Nikt mnie wcześniej nie potraktował w ten sposób. Nie widziałam wyjścia z sytuacji.Postanowiłam opisać całą sytuację na swoim blogu Pisałam to po to, żeby dać upust swojej złości i żalowi. Pomyślałam, że jak to wszystko opisze to mi”przejdzie”. Może to naiwne ale tak pomyślałam. Po publikacji tego postu kilku księży i radziło, żebym napisała do kurii. Po długim wahaniu napisałam.Tym bardziej, że chodziło nie tylko o mnie ale także o innych chorych parafian.
Kanclerz kurii zainteresował się całą sprawą.
Nie będę opisywała szczegółów mojej korespondencji z ks. Kanclerzem, proboszczem i znów kanclerzem bo nie oto chodzi. Najważniejsze, że problem wjazdu do kościoła został rozwiązany.Pomyślnie. Ksiądz proboszcz wczoraj mnie odwiedził, przeprosił i obiecał już wjazdu nie zastawiać. Powiedział też, że pomyśli o zainstalowaniu windy dla wózków obok schodów do naszego kościoła.
A teraz podziękowania Przede wszystkim Karolino dziękuję Tobie za pomoc ( wiesz jaką ). I za to, że nie pozwoliłaś mi się poddać, „odpuścić”. Dziękuję Ci.
Dziękuję tez Księżom, nie będę Was wymieniać z nazwiska . Wy wiecie, że chodzi właśnie o Was. Dziękuję za modlitwę, rozmowy, wsparcie. Dziękuję .
Gdybym była w podobnej sytuacji, zrobiłabyś to samo. Miałyśmy podobny pogląd na tę sprawę i bardzo się cieszę, że udało się ją dociągnąć do końca. Należy się duży plus dla hierarchii, że, jakby to ładnie ująć, pochyliła się nad problemem zwykłego człowieka. Pozdrawiam 🙂
WIELKI USMIECH OD SŁONECZNIKA NIEPOGODY
Odwzajemniam Uśmiech i wiosennie pozdrawiam.
KTOS MI POSTAWIŁ DZIŚ PYTANIE CZY KORMORANY SĄ SOBIE WIERNE.TO ŻE ŁABĘDZIE SĄ WIERNE TO WIEM ALE CZY KORMORANY NIE WIEMpozdrawiam z zapewnieniem o paciorku za Ciebie
bardzo dobrze, że się nie poddałaś 😉