Wczoraj otrzymałam wiele życzeń. Prawdziwych i szczerych. Od serca. Jednak były jedne, które szczególnie utkwiły mi w umyśle.
I w sercu. To życzenia od Karoliny:
” Czego ja Ci mogę życzyć…Właściwie nie mam pojęcia… Flp 4,13: ”Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia”. Jak mnie ktoś zapyta jak to możliwe, powiem mu: pogadaj z Moniką a zobaczysz na własne oczy. Tylko chciej je otworzyć. Ale miały być życzenia…
Życzę Ci więc po pierwsze Nieba a po drugie, że jak już w Nim będziesz, żebyś tam zobaczyła… (a ponieważ Bóg jest Wszechmogący, Niebo ma sprawiać wieczną radość a Tobie radość sprawia to, że inni są szczęśliwi – to wierzę,że Bóg Ci to pokaże) … żeby Bóg Ci pokazał, jak wiele dusz wyciągnęłaś z czyśćca przez to, że ofiarowałaś za nich swoje cierpienie.
I żebyś spotkała na swojej drodze wielu wspaniałych ludzi
A jeszcze nawiązując do wypowiedzi jednego z tych ludzi, który pisał,ze dla takich jak Ty to trzeba budować krematoria, to ja chcę, żeby świat był jednym wielkim krematorium, jeśli mam tam spotykać ludzi takich jak Ty.
W ostatniej notce napisałaś za Lewisem: Wszędzie słowa i słowa,wiedziemy je do walki z innymi słowami[…] Życzę Ci, żebyś na tym blogu, tak jak do tej pory, walczyła słowami miłości przeciw słowom złości, nienawiści,dyskryminacji i poniżenia.”
Dziękuję Ci bardzo.