Zacznijmy od przypomnienia podstawowych pojęć. Zaglądam do Słownika języka polskiego i czytam: ” sztuka – 1. «dziedzina działalności artystycznej wyróżniana ze względu na reprezentowane przez nią wartości estetyczne; też: wytwór lub wytwory takiej działalności» 2. «umiejętność wymagająca talentu, zręczności lub specjalnych kwalifikacji» 3. «czyn dokonany dzięki takiej umiejętności» 4. «utwór dramatyczny przeznaczony do wystawiania na scenie» 5. «przedstawienie skonstruowane na podstawie takiego utworu»”
Dalej: „artysta – 1. «osoba uprawiająca jakąś dziedzinę sztuki» 2. «osoba odznaczająca się mistrzostwem w jakiejś dziedzinie» • artystka”.
Mistrzostwem! Idźmy dalej. „Piękno – 1. «zespół cech, który sprawia, że coś się podoba» 2. «wysoka wartość moralna»,
piękny – «pierwszy człon wyrazów złożonych wskazujący na piękność tego, co nazywa drugi człon złożenia» 1. «odznaczający się pięknem kształtów, barw, dźwięków itp.» 2. «mający dużą wartość moralną» 3. «mający najlepsze cechy swojego gatunku, rodzaju itp. lub będący doskonałym w jakiejś dziedzinie»”
„Od 7 września w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej prezentowana jest wystawa „British British Polish Polish: Sztuka krańców Europy, długie lata 90. i dziś”. Składa się na nią m.in. film Jacka Markiewicza – „Adoracja Chrystusa” z 1993 roku.
Na filmie nagi Markiewicz leży obok figury obnażonego Chrystusa na krzyżu. Przytula go, ociera się o niego genitaliami oraz pieści. Artysta tłumaczy, że motywacją do zrealizowania tej pracy była chęć obrażenia tego, co nie jest Bogiem. Według niego ludzie modlą się w Kościołach do wyrzeźbionych niby-bogów. Natomiast on, poprzez swoje kontrowersyjne ruchy na filmie, adoruje Prawdziwego Boga.”
Żródło: http://anwo.salon24.pl/545919,adoracja-jezusa-przy-pomocy-meskich-genitaliow
(Nie odważyłam się wkleić zdjęcia. Kto chce, niech sam wejdzie na powyższą stronę i je zobaczy, kto nie chce, niech nie wchodzi)
Wracając do tematu.
Czy na podstawie przytoczonych wyżej definicji sztuki, artysty i piękna, pracę J. Markiewicza można nazwać dziełem sztuki, tym co jest piękne, a jego samego artystą? Nie.
„Bo piękno na to jest, by zachwycało”- pisze Cyprian Kamil Norwid
Tak… dzieło sztuki ma zachwycać, urzekać, oczarowywać, fascynować. Ma oddziaływać na odbiorcę, unosić jego zmysły i duszę ku celom wyższym, ma promieniować pięknem. Ma wzruszać, poruszać. Po obejrzeniu dzieła sztuki odbiorca ma chcieć stawać się lepszym. W końcu takie dzieło ma budzić podziw, uznanie i szacunek dla jego twórcy, dla artysty właśnie. Artysta powinien być mistrzem w swojej dziedzinie, swego rodzaju autorytetem, wieszczem.
A dziś cóż… dzisiejsza sztuka zionie pustką… wielką pustką. Dzisiejszemu artyście brakuje pomysłów, inwencji twórczej, polotu, kreatywności, wyobraźni, fantazji, świeżości, żeby stworzyć coś piękne, że szokuje. Tym ściąga uwagę na siebie i wydaje mu się, że jest sławny.
Profanuje rzeczy święte, buduje różnego rodzaju „instalacje artystyczne” bo nie ma pomysłu na siebie. Ktoś powie, że to też jest sztuka i trzeba mieć wyobraźnie, żeby takie coś wymyślić. Cóż… o gustach się nie dyskutuje. Mówią same za siebie.
A mnie, żeby zobaczyć prawdziwe Piękno i Sztukę, i żeby się nim zachwycić, pozostaje sięgnąć po albumy z reprodukcjami dawnych Mistrzów. Smutne, ale prawdziwe…
Piękno to jest „to, co będąc dobrem jest przyjemne” (Arystoteles). Więc są 2 warunki dla tego, żeby coś (np. wytwór artysty) uznać za piękne. a Markiewicz…próbuje wybić się poprzez prowokację. Chyba mu się w 1993 r. nie całkiem udało, dlatego mamy odgrzewane kotlety 🙂