Moja pustynia nadal jest kwitnącą oazą. Pełną życiodajnych źródeł. A właściwie jednego Źródła Wody Żywej, której moja dusza była bardzo spragniona. Od kilku dni wszystko się powoli zmienia. Ja się zmieniam. Tak rozmyślałam o tym co we mnie się dzieje, wpatrując się w Ukochanego, dzieląc się z Nim swoimi myślami. Dziś rano obudziłam się pełna werwy, radości. Pełna sił (także fizycznych). Zdumiona byłam.
Jednak przede wszystkim zmieniam się wewnętrznie. Odkrywam jeszcze bardziej piękno modlitwy Różańcowej. Odmawiam powoli, smakując każde słowo „Zdrowaś”. delektuję się nim, karmię.
Ukochany pociąga mnie ku sobie coraz bardziej. Przyciąga. Przytula do Serca… pragnie mnie. A ja Jego. Nie mówię, że do tej pory było między nami źle. Było bardzo dobrze. Ale teraz jest jeszcze lepiej. Głębiej… przede wszystkim. Doświadczam Bożej Miłości, wymagającej i czułej jednocześnie…
I tak dzieliłam się tymi myślami z Jezusem, patrząc w Niego. On patrzył we mnie i jakby się do mnie uśmiechał.
„A to dopiero początek” – usłyszałam w głębi serca.
DOPIERO POCZĄTEK
Category: (NIE) MOJE MYŚLI
Normalnie jak dzienniczek siostry Faustyny, tyle że w wersji internetowej. 🙂
Monisiu życzę Ci dużo siły. Niedługo Święta 🙂 życzę Ci Jego Obecności w Święta, na Nowy Rok i na następne lata. Trzymaj się 🙂