Dziś oddałam się Ukochanemu raz jeszcze. A właściwie p0nowiłam swoje oddanie. „Umiłowany mego serca, oddaję Ci moje ciało i duszę, serce, wolę, rozum, zmysły, pragnienia, myśli, cierpienie, radości i smutki i… mój grzech – szeptałam wpatrując się w Jego Oblicze – Jestem Twoja. Należę do Ciebie. Rób ze mną co chcesz”.
„Ukochana!”
Patrzeliśmy w siebie, bardzo szczęśliwi… „Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłam się uwieść” – szeptałam.
Jezus był rozpromieniony. „Panie, gdzie mieszkasz?”
„Choć a zobaczysz”.
Dziękowałam za życie mojego duchowego dzieciątka. Dziś kończy drugi miesiąc… 🙂
Category: (NIE) MOJE MYŚLI
Piękne 🙂 czasami można się popłakać czytając Twoje notki. Tyle w nich miłości i oddania dla Pana Jezusa.