A jednak… 🙂 spróbuję. Z góry przepraszam za błędy, jeśli jakieś by się pojawiły. Coś Wam opowiem 🙂
Rano jak zwykle układałam bukiety róż Madonnie. W Jej jasnogórskiej Kaplicy. Kiedy skończyłam modlitwę, leżałam i rozmyślałam. Od kilku dni coś nie dawało mi spokoju. Wiecie jak to jest kiedy próbuje się intensywnie o czymś przypomnieć a to akurat „wyleciało” z głowy. Tak miałam i ja.
Dziś właśnie uświadomiłam/ przypomniałam sobie, że spełniło się moje marzenie. Nigdy nikomu o nim nie mówiłam. Było nierealne, niemożliwe do spełnienia. Tak przynajmniej mi się wydawało. Jakie to marzenie? 🙂
Kiedyś jak z rodzicami jeździłam po Polsce, często po drodze mijaliśmy przydrożne kapliczki lub krzyże, udekorowane najczęściej sztucznymi, plastikowymi kwiatami. Było mi smutno, bo uważałam i nadal tak uważam, że Jezusowi i Maryi należą się żywe, świeże kwiaty. „Gdybym mogła dekorować Twoją kapliczkę, co dzień przynosiła bym Ci świeże bukiety” – szeptałam Maryi.
Wyobrażałam sobie, że chodzę po łąkach, rwę kwiaty i przynoszę Madonnie. Często to sobie wyobrażałam. Aż stało się to moim pragnieniem, marzeniem. Nierealnym, niemożliwym do spełnienia. Przecież nie mogę chodzić… 🙂
I dziś rano uświadomiłam sobie, że jednak się ono spełniło. Że dekoruję Kaplicę. I to jaką! Że co dzień przynoszę Maryi świeże kwiaty! Kwiaty modlitwy.
Dla Boga nie ma nic niemożliwego!

ja też bym chciała Mu kwiatki przynosić 🙂 piękne, żywe kwiaty…
A co Ci stoi na przeszkodzie? 🙂 Zacznij!
kwiat modlitwy 🙂 dla najpiękniejszej Osoby we wszechświecie…i dla naszej Matki 🙂