Rano kiedy układałam kwiaty Madonnie, usłyszałam znajomy Głos: „Moniko! Kocham cię!” Uśmiechnęłam się i pomyślałam, że dla tej Miłości warto żyć i za Nią umrzeć. Odmawiałam dalej Różaniec.
„Oto jestem, wołałeś mnie nad ranem” – powiedziałam podobnie jak Samuel, patrząc w oczy Jezusowi. Patrzył we mnie radosny.
Zaczęłam Go prosić za moimi Dziećmi. Prosiłam, żeby ich strzegł od złego, był z nimi i błogosławił im.
„Jestem z nimi. Wszystko co się u nich dzieje, wyjdzie im na dobre. Panuję nad tym”.
Milczeliśmy. Po chwili zapytał: „Boli, prawda? ofiarujesz za nich.
Przytaknęłam.
Patrzeliśmy w siebie… On, Umiłowany mego serca patrzył we mnie z tak wielką miłością i czułością, że pragnęłam, aby ta chwila trwała i trwała…
„Chcesz być Moim Samuelem?” – zapytał nagle, ni stąd ni zowąd.
Zaskoczył mnie. Przecież Samuel był wielkim prorokiem. On też rozmawiał z Bogiem i namaścił Dawida na króla.
„Ja?”- zapytałam zdziwiona- Przecież czasy proroków już dawno minęły.”
„Chcesz?” – Głos zapytał ponownie, a Jezus na obrazie uśmiechał się czule.
„Tak”.
„Już dawno nim jesteś mój robaczku. Jesteś Moim małym Samuelem”.
Patrzeliśmy w siebie dalej…
„Już dawno nim jesteś mój robaczku. Jesteś Moim małym Samuelem”.
Nic dodać, nic ująć 🙂 Z resztą, co można dodawać do słów Boga 🙂
Preczytałam właśnie fragment Dziejów Apostolskich. (22. 17-21)”A gdy wróciłem do Jerozolimy i modliłem się w świątyni, wpadłem w zachwycenie. Ujrzałem Go: „Spiesz się i szybko opuść Jerozolimę – powiedział do mnie – gdyż nie przyjmą twego świadectwa o Mnie”.A ja odpowiedziałem: „Panie, oni wiedzą, że zamykałem w więzieniach tych, którzy wierzą w Ciebie, i biczowałem w synagogach, a kiedy przelewano krew Szczepana, Twego świadka, byłem przy tym i zgadzałem się, i pilnowałem szat jego zabójców”.”Idź – powiedział do mnie – bo Ja cię poślę daleko, do pogan”.
W tym fragmencie zastanowiło mnie to, że Pan Jezus nie wypomina Szawłowi – św. Pawłowi tego, że ten wcześniej prześladował wyznawców Jego imienia. Szaweł przecież był nawet obecny przy kamienowaniu św. Szczepana i pilnował ubrań tych, co kamienowali go. Pan Jezus nie robi wyrzutów Szawłowi. „Idź – powiedział do mnie – bo Ja cię poślę daleko, do pogan”. Może chciał posłużyć się Pawłem jako narzędziem? Jest o tym mowa we fragmencie:W Damaszku znajdował się pewien uczeń, imieniem Ananiasz. „Ananiaszu!” – przemówił do niego Pan w widzeniu. A on odrzekł: „Jestem, Panie!” A Pan do niego: „Idź na ulicę Prostą i zapytaj w domu Judy o Szawła z Tarsu, bo właśnie się modli”. (I ujrzał w widzeniu, jak człowiek imieniem Ananiasz wszedł i położył na nim ręce, aby przejrzał)Odpowiedział Ananiasz: „Panie, słyszałem z wielu stron, jak dużo złego wyrządził ten człowiek świętym Twoim w Jerozolimie. I ma on także władzę od arcykapłanów więzić tutaj wszystkich, którzy wzywają Twego imienia”.
Odpowiedział mu Pan: „Idź, bo wybrałem sobie tego człowieka za narzędzie. On zaniesie imię moje do pogan i królów i do synów Izraela. I pokażę mu, jak wiele będzie musiał wycierpieć dla mego imienia”.(Dz.9, 10-16). Zastanowiło mnie w tym najbardziej to, że Pan Jezus nie wypomina niczego Pawłowi, ale powierza mu misję głoszenia Ewangelii.Poruszające jest to, że umie On z kogoś takiego „zrobić pożytek”. 🙂
i tak pomyślałam, że może każdy z nas ma szansę, żeby nie tylko być uczniem Pana Jezusa, ale i nawiązać z Nim osobistą więź 🙂 PS. Ta notka również jest piękna, czytając ją mogłam sobie wyobrazić przez chwilę tę wielką Czułość i ciepło, jakie Pan Jezus ma dla Ciebie. No bo przecież Cię kocha, powiedział Ci to 🙂 ściskam Cię mocno i przepraszam, że tak się rozpisuję..ktoś pomyśli że spamuję może 🙂
nie spamujesz 🙂