Dziś rano byłam w Lourdes…. Niemożliwe? Z Ukochanym wszystko jest możliwe! Dzisiaj jest rocznica Objawień Matki Bożej w Lourdes i w Kościele obchodzony jest Światowy Dzień Chorego. Byłam na uroczystej Mszy św. Tam ksiądz proboszcz celebrował wszystkie obrzędy tak jak to się dzieje w Lourdes. Udzielił mi (będę pisać o sobie, ale tego doświadczyło wielu chorych w mojej parafii) sakramentu chorych. Namaścił moje czoło i dłonie olejem świętym. „Przez to święte namaszczenie niech Pan w swoim nieskończonym miłosierdziu wspomoże ciebie łaską Ducha Świętego. (Amen). Pan, który odpuszcza ci grzechy, niech cię wybawi i łaskawie podźwignie. (Amen)” – modlił się. Potem… Ukochany osobiście się nade mną pochylił i błogosławił mi. Osobiście. Proboszcz udzielił mi błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem. A na koniec dał mi w kielichu wody ze źródełka z Lourdes i figurkę Madonny do ucałowania. Modliłam się za moje duchowe Dzieci…
Z kościoła wyjeżdżałam umocniona na duszy i bardzo szczęśliwa. Lekka taka… 🙂
Potem wpatrywałam się w oczy Ukochanemu.
„Jesteś Moim skarbem, robaczku. Swoim ofiarowaniem cierpienia razem ze Mną zbawiasz świat”.
Dziękowałam Mu… dziękowałam za otrzymane dzisiaj łaski.
Jezus uśmiechnął się tajemniczo.
„To jeszcze nie koniec”.
Zdumiona patrzyłam pytająco…
„Karolina”.
Zdziwiłam się jeszcze bardziej… Pomyślałam, że może napisała mi coś na gg, weszłam tam. Rzeczywiście była wiadomość od niej…
To, co przeczytałam… moje zdumienie sięgało zenitu.
Posłuchajcie jej opowieści.
Opowieść będzie nieco dłuższa, niż ta wiadomość, którą zostawiłam Monice na gadu. A wszystko zaczęło się wczoraj tak między 10:30 a 11:00. Szłam sobie spokojnie ulicą w kierunku kościoła ojców Dominikanów we Wrocławiu, z zamiarem posiedzenia przed Najświętszym i „zmarnowania” z Nim trochę czasu. Spokojnie przechodziłam przez ulicę i nagle podchodzi do mnie obca kobieta i wali do mnie całkiem bezpośrednio mniej więcej takim tekstem: „Dzień dobry. Wiesz, mam coś dla Ciebie. Bo mam znajomego księdza, który mieszka pod Rzymem i to jest relikwia dla Ciebie. Kawałek sutanny błogosławionego Jana Pawła II” Ci, co mnie znają wiedzą, jaką minę w tym momencie zobaczyła kobieta. Moja główna myśl, którą najwidoczniej miałam wypisaną na twarzy, brzmiała „Kobieto, Ty masz swoją wiarę, ja mam swoją – daj mi spokój.” Mimo, że nie powiedziałam ani słowa, kobieta zareagowała na wyraz mojej twarzy bardzo szybko. „Nie chcę żadnych pieniędzy ani nic, (w domyśle: nie jestem tym, kim myślisz że jestem i nie chcę Cię nawracać) to dla Ciebie. A tu jest certyfikat autentyczności – powiedziała, odwracając obrazek z wizerunkiem Jana Pawła II. Dobrego dnia.” Zdążyłam się tylko uśmiechnąć i wykrztusić: „Dziękuję. Nawzajem.” Weszłam do kościoła, uklęknęłam przed Jezusem w Najświętszym Sakramencie i już nawet nie pamiętam co powiedziałam. O ile zanim do kościoła doszłam, miałam milion wątpliwości, o tyle jak już byłam w ławce, wszystkie wątpliwości zniknęły. Nie mogąc wyjść z szoku, po prostu się uśmiechnęłam i powiedziałam: „Dziękuję” Wieczorem, kiedy wróciłam do domu, postanowiłam napisać do Moniki. Pamiętacie tę notkę? http://monikam.pl.infuturam.com/laski/ Musiałam do niej napisać, bo miałam nieodparte wrażenie, że to, co się wydarzyło ma z tą notką jakiś związek. Poprosiłam, żeby pogadała z Jezusem, bo sprawa mnie przerasta i nie ogarniam. Po czym wyłączyłam laptopa i również szturmowałam Niebiosa:
-Co ja mam zrobić z tą relikwią? Ja się nie znam na relikwiach, z resztą nawet nie wiem, czy są prawdziwe.
-Zaufaj mi – padła odpowiedź.
-Ok., staram się, ale to mnie przerasta.
-Będziesz się modlić tą modlitwą, która jest na odwrocie obrazka.
-Ja? No przestań, ja się do tego nie nadaję. Myślałam, żeby to dać komuś. Na przykład księdzu proboszczowi. On buduje teraz kościół pod wezwaniem błogosławionego Jana Pawła II. Dobry pomysł, nie?
– Będziesz się modlić tą modlitwą, która jest na odwrocie obrazka.
– Aha, czyli nie. No dobra to za kogo?
– Przecież dobrze wiesz…
-No przecież: Zuzia i Adam, dwa Twoje Cuda 🙂
– 🙂
I tym sposobem od dziś Niebiosa będą bombardowane w intencji dwoje małych walczaków następującą modlitwą:
Boże w Trójcy Przenajświętszej, dziękujemy Ci za to, że dałeś Kościołowi Papieża Jana Pawła II, w którym zajaśniała Twoja ojcowska dobroć, chwała krzyża Chrystusa i piękno Ducha miłości. On, zawierzając się całkowicie Twemu miłosierdziu i matczynemu wstawiennictwu Maryi, ukazał nam żywy obraz Jezusa Dobrego Pasterza, wskazując świętość, która jest miarą życia chrześcijańskiego, jako drogę do osiągnięcia wiecznego zjednoczenia z Tobą. Udziel nam, za jego przyczyną, zgodnie z Twoją wolą, tej łaski, o którą prosimy z nadzieją. Amen.