Wpatrywałam się w oczy Ukochanemu… byłam zmartwiona i smutna. Zrezygnowana.
On natomiast promieniał wielką radością. Tak we mnie patrzył, że ta Jego radość udzieliła się i mnie. Uśmiechnęłam się do Niego.
Patrzył we mnie i patrzył… a ja w Niego.
„Widzę jak walczysz o Mojego sługę. Dobrze”.
„To moje dziecko duchowe. O wszystkie moje dzieci staram się walczyć, tak, jak potrafię. Nie wiem z jakim skutkiem, ale się staram…”
„Widzę to”.
Patrzył we mnie dalej.
„Jesteś dobrą matką” – powiedział.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI