Dziś nie miałam sił, zmęczona i obolała. Wpatrywałam się taka w Niego… A On we mnie. Wpatrywał się z wielką czułością…
Nie mówiłam nic. Nie musiałam, wiedział o wszystkim. Był ze mną, przy mnie w nocy.
„’Cierpisz umiłowana. Cierpię z tobą. Kiedy oblubienica cierpi, Oblubieniec cierpi z nią. A gdy cierpi Oblubieniec…”
„Cierpi i oblubienica” – dokończyłam.
Znów w siebie patrzeliśmy. On tym swoim czułym, miłosiernym spojrzeniem przenikał mnie na wskroś. Przeszywał moje serce. Trwaliśmy tak w milczeniu. W końcu On przerwał.
„Tańczyłaś w nocy przed Moim Tronem. Pięknie tańczyłaś”.
„Tańczyłam? Nie miałam siły, Panie…”
„Kiedy nie masz sił i Mi się ofiarujesz, wtedy tańczysz najpiękniej, robaczku”.
Milczałam.
„Pamiętasz ukochana jak kiedyś prosiłaś Mnie, żeby być Moim narzędziem?”
Przytaknęłam.
„Jesteś nim”.
„Jak napisała Karolina?” – uśmiechnęłam się.
Jezus patrzył we mnie i też się uśmiechał.
A Karolina napisała: „Jesteś ołówkiem w Jego ręku. Jego palcem, który pisze na blogu, Jego głosem, który szepcze różaniec dla ludzi”.
A to… 🙂 często Mu to mówię.
Też się uśmiechnę, a co ! 🙂
🙂