Pustynia, dzień 29.
Wpatrywałam się w Umiłowanego…
„Kocham Cię Jezu”- szeptałam.
Patrzył we Mnie łagodnie i czule.
„Wiem. Widzę jak działasz dla innych”.
„Jeśli działam, to tylko dzięki Tobie. I na Twoją chwałę”.
I dziękowałam, że uczynił mnie Swoim narzędziem, że mogę czynić dobro…
„To TY działasz, ja jestem tylko TWOIM narzędziem. Tylko, dla mnie AŻ”.
Potem długo patrzeliśmy w siebie…. w ciszy. To mój ulubiony moment modlitwy. On i ja… i cisza. I Obecność. Tak trudno to opisać. Niby nic się nie dzieje, a jednocześnie dzieje się tak wiele. Bardzo wiele… Wtedy właśnie nasyca mnie, karmi. Przytula do Serca. Tak wiele mi daje. Tak wiele…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI