Wpatrywałam się w Ukochanego… Był wzruszony. Ja także… W nocy wydarzyło się coś… Nie będę tego opisywać. Powiem tylko, że to była bardzo ciemna noc dla mnie.
Patrzeliśmy więc w siebie wzruszeni…
„Jesteś, kochany robaczku!” – usłyszałam w głębi serca.
„Jestem, Panie..”
Patrzył we mnie tak czule, choć miał wszelkie powody, żeby mnie potępić, oskarżyć…
Zaczęłam Mu to dziękować.
Potem usłyszałam:
„Oto teraz zanurzam cię w Miłość. W chrzcie zanurzyłem cię w Moją mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Teraz zanurzam cię w Moją Miłość”.
Dziękowałam Mu, wielbiłam. Prosiłam, żeby nie wypuszczał mnie ze Swoich rąk.
„Trzymam cię w nich mocno, robaczku”.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI
widzę, że zamieściłaś Jego Portret z Całunu 🙂 Jest piękny. W oczach tlą Mu się ogniki, takie iskierki 🙂
On kocha nas dlatego, że jesteśmy tacy malutcy…i wzbudzamy w Jego sercu współczucie, np. jak matka czy ojciec patrzy na pierwsze nieporadne kroki dziecka. Czy dziecko w czymś obraziło rodziców, że chodzi nieporadnie?Nie 🙂 Tylko wyzwala w nich chęć pomocy dziecku. To z nami i z Bogiem chyba jest podobnie….