Nad ranem układając bukiety Madonnie, rozmyślałam o Jej życiu. Po ludzku było przegrane. Ślub (może szybki), Dziecko, ucieczka do Egiptu, trudna, wyczerpująca. Potem śmierć męża i odejście Jedynego Syna. Trudno było Jej pewnie to przeżyć, znieść. Może słyszała różne plotki od „życzliwych”. Na pewno bolało Ją kiedy wyrzucono Jezusa z synagogi i chciano zabić..
Potem Jego Męka i śmierć… konanie na krzyżu… Konała wraz z Syneczkiem… Trzymała potem Jego martwe Ciało w ramionach. Madonna z Dzieciątkiem.
Zmartwychwstanie. Jaka była szczęśliwa! Jaka szczęśliwa!
Nie wiadomo czy tęskniła za Synem gdy wstąpił do Nieba… po ludzku może tak.
Ale Ona nie myślała po ludzku, ale po Bożemu…
I tak o Niej rozmyślałam i… tęskniłam za Nią i za Ukochanym.
Potem wpatrywalam się w Niego i… nadal tęskniłam.
Patrzył we mnie rozpromieniony, radosny.
„Robisz postępy w lataniu, kochany robaczku”.
Podziękowałam i patrzyłam dalej…
„Tęsknię za Tobą Jezu”- wyszeptałam.
„Jestem zawsze z tobą”.
„Wiem, ale i tak tęsknię” – uśmiechnęłam się.
Tęskni się za czymś/ za KIMŚ kogo się zna, lub kiedyś znało, ale utraciło. Jak za dawno nie widzianym przyjacielem. Ukochanym.
Im więcej z Nim rozmawiam, modlę się, tym bardziej tęsknię. I modlę się, żeby zaspokoić tę tęsknotę. I… tęsknię jeszcze bardziej.
Czy tęsknię za śmiercią? Nie! Tęsknię za Życiem! Za prawdziwym Życiem w NIM!
„Szczęśliwi ci, którzy za życia tęsknią już do innego świata. Bo jeśli spotkają Boga przechadzającego się brzegiem jeziora, spotkają Życie. Wtedy śmierć stanie się narodzinami”- napisał ks. Tomasz.
Jestem szczęśliwa, bo mam za KIM tęsknić!
Karmelitanki Misjonarki liked this on Facebook.