Dziś nie będzie opisu mojej modlitwy. Uwielbiałam Jego Miłosierdzie, a potem długo z Nim rozmawiałam o sprawach bardzo osobistych. O moich grzechach. Właściwie o jednym. Rozmawiałam i zdumiona jestem. Po pierwsze dlatego, że mogę z Nim o tym rozmawiać. Tak, po prostu. Zwyczajnie. Radzić się. A przede wszystkim słuchać. Po drugie dlatego, że mnie nie osądza, nie oskarża choć ma do tego wszelkie prawo. A On nie. Jest ze mną. I podnosi! On mnie podnosi. Swojego robaczka nazywa perłą.
A we mnie dzieje się coś… Chcę być lepszą, dla Niego. I ufam Mu, że mi w tym pomoże. Ufam w Jego Miłosierdzie. Ufam Miłosiernemu.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI