Patrzył we mnie… bezbronny… czuły, łagodny, dobry…
„Jezu, kocham Cię”.
Obok w wózku leżało Jego Cudo i bawiło się zabawką. Co i rusz uśmiechało się do mnie… 🙂 Pomyślałam, że przed Bogiem staję jak to dziecko. Bezbronne, słabe, bezradne i ufne. Uśmiechnęłam się do Niego, do Umiłowanego. Tak… On bezbronny, ja bezbronna… a razem wielka siła.
Ogarnęła mnie ogromna tęsknota, dojmująca. Wręcz przykra…
„Tęsknię za Tobą… bardzo. Aż mnie ssie. Ilekroć rozmawiam z Tobą, jestem z Tobą – tęsknię. I przychodzę do Ciebie, żeby tęsknić mniej, a potem tęsknię bardziej i bardziej. I znów do Ciebie przychodzę. I znów bardziej tęsknię. I tak w kółko” – roześmiałam się serdecznie.
Promieniał.
„Na szczęście jest nadzieja” – dodałam pogodnie.
„Z tęsknoty i nadziei – usłyszałam w głębi serca – rodzi się…”
„Pewność?” – spytałam.
„Spełnienie”.
SPEŁNIENIE
Category: (NIE) MOJE MYŚLI
Życzę Ci spełnienia 🙂
Dziękuję 🙂 , ja Tobie również 🙂