Wpatrywałam się w Umiłowanego z ikony… Patrzyłam i patrzyłam. Długo… W końcu spytałam:
„Witaj Ukochany, co mogę dla Ciebie zrobić?”
„Bądź przy Mnie. Cierpię”.
„Wiem… jestem”.
Pragnęłam Go pocieszyć, objąć, przytulić…
„Cierpię z Tobą Jezu…”
Zaczęłam Go adorować.
„Jezu, Ukochany, Najdroższy… najlepszy… Umiłowany mój! Skarbie mój jedyny! Tak bardzo pragnę ulżyć Ci, pocieszyć… Tak bardzo pragnę!”
Miałam takie poczucie, że moja dusza jest przy Nim…
„Ulżyłaś Mi, Weroniko”.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI