Tak… 🙂
Wpatrywałam się w Ukochanego.
„Witaj Umiłowany!”
„Witaj oblubienico Moja!”
Patrzył we mnie uśmiechnięty, promienny.
„Tak, jestem Twoją oblubienicą. Jak mogę Ci dziś usłużyć, Panie?”
„Robaczek jak zwykle skory do służby, do pomocy – promieniał jeszcze bardziej – Odpocznij przy Mnie ukochana!”
Odpoczywałam… Patrzył we Mnie tymi Swoimi Miłosiernymi oczyma, spojrzeniem z krzyża… Nagle ogarnęła mnie tak wielka Miłość, zaczęłam łkać, ryczeć. 😀
„To ze szczęścia, Jezu – roześmiałam się łkając jednocześnie.
„To dar łez” – usłyszałam w głębi serca.
„Czasem przeszkadza!” – szepnęłam śmiejąc się.
„Krzyż też czasem przeszkadza, a też jest darem”.
„Prawda!”
Otarłam łzy i patrzyłam w Niego pogodnie.
„Kocham CIĘ JEZU!!!” – wyrwało mi się prosto z serca.
Nagle oczami duszy zobaczyłam tabernakulum w moim kościele parafialnym… było otwarte…
„Przyjdź do mnie, Panie, jeśli chcesz, jeśli możesz…”
„Pragnę”.
Odmówiłam modlitwy jakie się odmawia przed przyjęciem komunii św.
„Jestem, robaczku”.
Wychwalałam GO, uwielbiałam…