Wpatrywałam się w Ukochanego… Patrzył we mnie świetlisty, promienny. Zapatrzyłam się w NIEGO.
„Witaj Umiłowany!”
„Witaj oblubienico Moja!”
Jego światło opromieniało mnie… Zanurzało w NIM.
„Zabieram Cię do Nieba, Mój Promyczku!”
I byłam w Niebie… tylko On i ja.. I nikt więcej. Nic się nie liczyło, nie przeszkadzało. Ani ból, ani 🙂 śpiew papużki. On i ja…
Rano przyszedł do mego serca a ja bardzo prosiłam, żebym była Jego żywym krzyżem. Odpowiedział, że już nim jestem.
Teraz znów westchnęłam:
„Pragnę być żywym Twoim krzyżem, Umiłowany…”
„Jesteś nim, Promyczku. Cierpię w Tobie”.
„Ty jesteś we Mnie a ja w Tobie”.
„To zjednoczenie, Promyku”.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI