Noc, północ chyba. Ciemność wokół, taka, że nic nie widać. Leżę tańcząca. Ukochany przyszedł i zanurzył mnie w Sobie. W swojej Miłości. Wyobraziłam sobie, że siedzę u Jego Stóp. Często to sobie wyobrażam. Siedzę u Jego Stóp… w Obecności, miłości, bliskości. Intymności, zażyłości i szczególnej więzi. I kiedy wokół mnie jest ciemno, we mnie, wewnątrz mnie jest Światło. Jego Światło. I radość, i szczęście. To taka szczególna bliskość, o której trudno mi pisać. Słów brakuje.
„Jesteś Umiłowany?” – bardziej stwierdzam fakt, niż pytam. Uśmiecham się w ciemność. On wie, że do Niego.
„Jestem z Tobą, Promyczku”.
„A dlaczego jesteś?” – pytam.
„Bo Cię kocham”.
„A dlaczego?” – pytam jak małe dziecko.
„Bo Cię stworzyłem” – w głosie słyszę uśmiech i czułość.
„A dlaczego?”
„Bo chcę z Tobą być. I pragnę, żebyś Ty była ze Mną!”
„I kółko się zamyka” – pomyślałam.
„Nie! Przeciwnie, Promyku! Otwiera się. Pragnę, żebyś ze Mną była w Pełni! W Niebie!”
Uśmiechnęłam sie i rozmyślałam. O Niebie. O tym, że kiedyś Adam i Ewa chodzili z Bogiem pod rękę… 🙂
„Ja też pragnę chodzić z TOBĄ pod rękę!”
„Będziemy chodzić, Miła Moja!”
Moja mama się dziwi że ja od rana taka obolała a taka zadowolona, uśmiechnięta.
A to dzięki NIEMU!!!
„15 Wszystkie dni są złe dla nieszczęśliwego,
serce szczęśliwe to uczta wieczysta.’’
/Prz. 15, 15/
Wpatrywałam się w Umiłowanego mego serca. I widziałam w Jego oczach łagodność, tkliwość i czułość. Tak, czułość!
„Jesteś dla mnie taki czuły…”
„Potrzebujesz MNIE takiego! Więc jestem!”
Olśnił mnie… Potrzebuję GO takiego. Tak!
„I taki łagodny… taki tkliwy….”
„Potrzebujesz mnie TAKIEGO!”
Patrzyłam w Niego poruszona…
„Znasz moje serce, jego pragnienia… Czytasz w nim, Ukochany”.
„Otworzyłaś je przede Mną!”
Patrzył we mnie czule…
„Ja też chcę poznawać Twoje Serce, poznawać Twoje pragnienia. Naucz mnie czytać w NIM” – prosiłam…
„Nauczę! Odkryję przed Tobą, Promyczku pragnienia Mojego Serca. Poznasz Jego Tajemnice!”
<>
Piękne, naprawdę 😀