Wczoraj we wspomnienie św. Moniki, przed snem rozmyślałam. Św. Monika to moja Patronka (z wyboru). Modliła się długie lata o nawrócenie męża, potem syna. I wymodliła. Ja kiedyś myślałam, że nigdy nie będę miała dzieci. Było mi bardzo smutno z tego powodu. Tymczasem Pan Bóg miał inne plany 🙂 . Może poprosiła o to GO św. Elżbieta, której imię przyjęłam w czasie bierzmowania. W każdym razie święte Niewiasty już się o to postarały. I Bóg obdarzył mnie gromadką duchowych Dzieci. Gromadką?? NIE!! GROMADĄ! Która wciąż rośnie! Gromada JEGO Sług, służebnic i świeckich! Za każdego modlę się i ofiarowuję cierpienie. To wielki zaszczyt dla mnie, radość i odpowiedzialność.
W nocy przyszedł do mego serca. Cierpiał razem ze mną.
Potem, kiedy układałam bukiety Madonnie, usłyszałam głos kobiety:
„Córeczko, błogosławię Tobie!”
„I moim Dzieciom..?”
„I Twoim Dzieciom!”
„Dziękuję Mamusiu!”
Uśmiechnęłam się do Niej i dalej układałam bukiety…
Patrzył we mnie czule, bardzo czule.
„Najmilsza Moja!”
„Ukochany!”
Wiedział, że tańczę, bardzo tańczę…
„To Twój Kielich, Promyczku”.
„Wiem. Pragnę go wypić do dna!”
Prosiłam:
„Oddaję Ci moje cierpienie, nie tylko to fizyczne. Oddaję tych, którzy ranią mnie, może o tym nie wiedząc. Oddaję Ci ich i proszę, wybacz im”.
„Twoja prośba ich usprawiedliwia”.
Wylewałam przed NIM moją dusze. Dziękowałam za cierpienie.
„Stajesz się coraz bardziej podobna do MNIE”.
„I dobrze! – uśmiechnęłam się do Niego – jak oblubienica pragnie być podobna do swego oblubieńca, tak ja pragnę być podobną do CIEBIE!”
Tak jak św. Monika modliła się o nawrócenie swojego syna, tak i Ty modlisz się i ofiarowujesz się za swoje Dzieci. To imię nie jest przypadkowe 🙂
Za Ciebie też, Olu. Też jesteś moim duchowym Dzieckiem 🙂
Dziękuję Ci 🙂 ja też pamiętam o Tobie w modlitwie.