Przyszedł do mojego serca…
Po przeczytaniu dzisiejszej Ewangelii wpatrywałam się w Ukochanego i rozmyślałam.
„Zostawili wszystko i poszli za Nim.”
„Czy ja zostawiłam wszystko?”
Patrzył we mnie z ogromną miłością…
„Wiesz – uśmiechnęłam się do Niego – jestem przekonana, że codziennie coś zostawiam. Dla Ciebie. Wtedy ogarnia mnie pokój i spokój. Mam tylko Ciebie. AŻ Ciebie.Mam WSZYSTKO. Ale czasem nachodzą mnie myśli, że tak wiele jeszcze mnie na świecie trzyma. Wtedy ogarnia mnie niepokój…”
„Niepokój nie pochodzi ode Mnie, Promyczku”.
„Wiem”.
Patrzył we mnie łagodnie, czule, słodko… Zatapiał mnie w swoim spojrzeniu, z krzyża. To spojrzenie przywracało pokój w duszy.
„Zostawiłaś wszystko. Codziennie zostawiasz”.
„Ty jesteś dla mnie najważniejszy, Ukochany mój”.
Patrzyliśmy w siebie nawzajem w ciszy. I w uśmiechu,