Wpatrywałam się w Ukochanego… Smutna.
Umiłowany patrzył we mnie łagodnie.
„Czym jest miłość? Wiesz, Mój Promyczku?” zapytał.
„Miłość wg mnie to bycie dla kogoś, przy kimś. Bez względu na wszystko. To pragnienie dobra dla niego. To pomoc w biedzie. W końcu to spalanie się dla innych”.
Uśmiechnął się czule.
„A robisz to?”
Patrzyłam w NIEGO…
„Tak… staram się…”
Patrzył i patrzył łagodnie i przenikliwie.
„Otóż mówię Ci Promyczku, czynisz to. Miłość to także zwrócenie uwagi gdy widzisz gdy ktoś źle robi. Ty zwróciłaś uwagę swojemu Dziecku. Z miłością właśnie”.
„Przykro mi, że musiałam to zrobić… Smutno…”
Patrzył we mnie czule…
„Wkrótce zobaczysz skutki tego upomnienia. I będziesz się cieszyć! Pokazałaś mu co to miłość. Pokaż innym”.
„Umieścić na blogu…?”
„Tak”.
Umieszczam więc…
JA: Dlaczego w Tobie jest tak mało miłości…?
DZIECKO: Jakiej miłości?
JA: Zwyczajnej.
DZIECKO: Przestań! Co Ty wiesz o miłości?!
JA: Wiem!
O MIŁOŚCI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI
To prawda, masz prawo upomnieć kogoś, gdy źle robi. Nawet w Piśmie świętym jest fragment o tym, żeby w razie potrzeby upomnieć bliźnich 🙂 „Gdy twój brat zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź ze sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków opierała się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik” (Mt 18,15-17). W Starym Testamencie czytamy: „Skarć rozumnego, nabędzie wiedzy” (Księga Przysłów, 19,25); „Na drodze do życia, kto strzeże karności, kto gardzi naganą, błądzi na bezdrożach” (Księga Przysłów, 10,17).
A i mędrzec starożytny Seneka powiedział, że „Dobry przyjmuje upomnienia z radością, lecz im kto gorszy, tym gorzej znosi upomnienia”