Obudziłam się nad ranem. I… całe moje wnętrze śpiewało Imię Jezus. Wielbiłam Jego Imię przez sen i taka się obudziłam.
„Ukochany, przyjdź do mego serca. Przyjdź, bo… Cię kocham!”
„Jestem w nim, Mój Promyczku!”
Dalej uwielbiałam Jego Imię…
Patrzył we mnie z ogromną miłością.
„Dziś przywdziejesz Szatę Maryi, Promyczku!”
„Dzisiaj? Tak się cieszę!!!”
Patrzył we mnie promienny, świetlisty…
„Dziękuję Ci, kochany Promyku”.
Patrzyłam zdumiona!
„Ty mi dziękujesz??! Za co?! To ja Ci dziękuję!!!”
„Dziękuję, bo już nie ufasz samej sobie. Tylko MI”.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć… Patrzyłam w Niego, a On we mnie z wielką Miłością… trwaliśmy tak długo.
Potem otworzyłam Biblię i przeczytałam:
Ba 4,30-5,9
Nie upadaj na duchu, Jeruzalem,
pocieszy cię Ten, który ci nadał imię.
Biada tym, którzy cię skrzywdzili
i cieszą się z twego nieszczęścia.
Biada tym miastom, którym służą twe dzieci,
biada temu, które przyjęło twych synów.
Jak bowiem cieszyło się twoim zniszczeniem
i radowało się twoim upadkiem,
tak będzie zasmucone własnym spustoszeniem.
Odbiorę mu radość z wielkiej liczby mieszkańców,
a pycha jego przemieni się w smutek.
Albowiem Przedwieczny ześle na nie ogień przez wiele dni
i długi czas złe duchy zamieszkiwać je będą.
Jerozolimo, spojrzyj na Wschód
i zobacz radość, która ci przychodzi od Pana.
Oto idą synowie twoi, których wysłałaś,
idą, zebrani ze wschodu i zachodu na słowo Świętego,
ciesząc się chwałą Boga.
Złóż, Jeruzalem, szatę smutku i utrapienia swego,
a przywdziej wspaniałe szaty chwały,
dane ci na zawsze przez Pana.
Oblecz się płaszczem sprawiedliwości, pochodzącej od Boga,
włóż na głowę swą koronę chwały Przedwiecznego!
Albowiem Bóg chce pokazać wspaniałość twoją
wszystkiemu, co jest pod niebem.
Imię twe u Boga na wieki będzie nazwane:
„Pokój sprawiedliwości i chwała pobożności!”
Podnieś się, Jeruzalem!
Stań na miejscu wysokim,
spojrzyj na Wschód,
zobacz twe dzieci,
zgromadzone na słowo Świętego
od wschodu słońca aż do zachodu,
rozradowane, że Bóg o nich pamiętał.
Wyszli od ciebie pieszo,
pędzeni przez wrogów,
a Bóg przyprowadzi ich niesionych z chwałą,
jakby na tronie królewskim.
Albowiem postanowił Bóg zniżyć
każdą górę wysoką, pagórki odwieczne,
doły zasypać do zrównania z ziemią,
aby bezpiecznie mógł kroczyć Izrael w chwale Pana.
Na rozkaz Pana
lasy i drzewa pachnące
ocieniać będą Izraela.
Z radością bowiem poprowadzi Bóg Izraela
do światła swej chwały
z właściwą sobie sprawiedliwością i miłosierdziem..
Patrzyłam w NIEGO dalej…
„Matka Bolesna mnie przytuli…”
„Już Cię przytuliła, Moniko”.