Dziś w skrócie, bo tańczę bardzo.
W nocy przyszedł do mojego serca. I zanurzył mnie w Sobie. W Miłości. Tak bardzo… że słów brak, aby opisać to, czego doświadczyłam. Nie wiem… w pewnej chwili już myślałam, że umarłam i jestem w NIEBIE. Byłam w innym świecie. Rozmawiałam z Aniołami i z Mamą. O czym, o Kim? O Umiłowanym moim.
Może powiecie, że to sen? Nie. Cały czas układałam bukieciki Mamie i Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Nie spałam. I doświadczyłam CZEGOŚ tak cudownego, że trudno to ubrać w słowa… Miłość i Miłosierdzie Ukochanego!
„Tęsknię za Tobą, Umiłowany! Chciałabym już do Ciebie!”
Patrzył we mnie z ogromną czułością…
„Ja też za Tobą tęsknię, kochany Mój Promyczku!”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem długo. Tęsknota paliła mi serce…
„Mogę Cię zabrać do siebie w tej chwili, ale mogę sprawić, że przez Twoje życie jeszcze zwiększy się Moja chwała. Wybieraj. Czego pragniesz?”
„Chcę żyć na Twoją chwałę!” – powiedziałam bez zastanowienia.
„Będziesz żyć! A Twoja nagroda w niebie będzie wielka!”