Wpatrywałam się w Umiłowanego… w nocy przyszedł do mojego serca. A teraz patrzył we mnie z ogromną miłością.
„Jak się czujesz, Moja Perełko?”
„Fizycznie? Choroba coraz bardziej bierze górę nade mną. Upokarza mnie… Dzisiaj… zresztą wiesz. Szkoda mi tylko rodziców, ciężko im. Mnie może boleć, ale im… chciałabym, żeby im było choć trochę lżej”.
„Tak, ciężko,wiem, ale to błogosławiony ciężar. Opiekując się Tobą, MNĄ się opiekują”.
Patrzył we mnie z czułością…
„A w sercu jak?” – spytał uśmiechając się do mnie.
Roześmiałam się serdecznie.
„Przecież wiesz, Ukochany! W sercu radość, pokój, szczęście! Jestem najszczęśliwszą osobą na świecie!!! Dzięki TOBIE!!! Ty mnie czynisz taką! Nie wiem jak to robisz, ale robisz! Ty jesteś moim Szczęściem!!! ”
Patrzył radosny, rozpromieniony.
„Promyczku, gdy Ty cierpisz, Ja cierpię w Tobie, z Tobą. To zbawienne cierpienie. Nie tylko dla Ciebie, dla innych także”.
Patrzyliśmy w siebie nawzajem długo…
„Jestem blisko Perełko. Tańczę z Tobą! A Ty sprawiasz ulgę, Mi, swojemu Oblubieńcowi.”
NAJSZCZĘŚLIWSZA!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI