Miłosierny w Swoim obrazie nawiedza moją parafię. Właśnie wróciłam z powitania obrazu. I piszę 🙂
Peregrynacja obrazu trwa od dziś do środy.
Mieszkańcy parafii z pochodniami i lampionami zgromadzili się na ulicy, obok sali wiejskiej /w tym ja i moi rodzice/ i oczekiwaliśmy na przybycie obrazu. Najpierw przyjeżdżali księża z sąsiednich parafii, którzy chcieli uczestniczyć w powitaniu Jezusa. Przyjechał też ks. biskup, pierwszy proboszcz mojej parafii i mój duchowy Syn, miał przewodniczyć powitalnej Eucharystii. Biskup przywitał się ze swoimi dawnymi parafianami. Kiedy zobaczył mnie, bardzo się ucieszył! Podszedł, żeby nie powiedzieć podbiegł do mnie.
– Monika! Szczęść Boże!
– Szczęść Boże!
– Wiesz? – mówił uśmiechnięty – ostatnio opowiadałem o tobie. Rozmawialiśmy o ojcu Pio. I powiedziałem, że takiego ojca Pio jakiego ja mam, to nie ma nikt!
Ucieszyłam się. Mówił o portrecie o. Pio, który kiedyś ks proboszczowi, teraz biskupowi, namalowałam.
Oczekiwaliśmy na Jezusa… przyjechał po dłuższej chwili. I wszyscy przy zapalonych pochodniach w procesji, wprowadziliśmy Go do kościoła.
Patrzyłam w Niego uśmiechnięta!!!
„Witaj Umiłowany!!!”
„Witaj Mój kochany Promyczku!!!”
Patrzyłam i patrzyłam…
A On mówił:
„Raduję się bardzo, że jesteś! Błogosławię Tobie i Twoim Dzieciom. I zapewniam, że to Ja mówię do Twego serca, rozmawiam z Tobą”.
„Wiem Panie, że to TY!”
„Nie mówię tego ze względu na Ciebie, ale na innych, aby wierzyli”.
Patrzyłam w Niego… patrzyłam i patrzyłam. Uwielbiałam, wychwalałam… Dziękowałam Mu za moje Dzieci, za Jego miłość i zaufanie jakim mnie obdarza.
„Zaplanowałem wobec Ciebie wielkie rzeczy Perło Moja!”
Dziękowałam, dziękowałam…
„Widzisz te dwa Promienie bijące z Mego Serca? To Promienie Mego Miłosierdzia, wylewam Je teraz na Ciebie i na Twoje Dzieci. Zanurzam Was w głębinach Miłosierdzia Mojego!”
Słuchałam ze łzami w oczach… Łzami szczęścia. A moje małe, biedne serce tańczyło dla Niego.
I teraz tańczy dla NIEGO! Cała dla Niego tańczę. Szczęśliwa niezmiernie, choć obolała bardzo.
Dla Niego ofiarowuję!