Przyszedł do mego serca. Uwielbiałam Go. Przypominałam sobie wczorajszy wieczór. Dziękowałam za otrzymane łaski.
„Nie wiem, niestety czy będę miała możliwość dziś przyjść do Ciebie, Umiłowany…”
„A chcesz przyjść do Mnie, Mój Promyczku?”
„Bardzo!!”
W jednej chwili znalazłam się w moim kościele, przed obrazem Miłosiernego. Trwaliśmy. Tylko On i ja…
Odmówiłam Koronkę do Bożego Miłosierdzia. I trwałam w Nim…
Wpatrywałam się w Ukochanego. Patrzył we mnie jasny i promienny.
„Jednak pójdę do Ciebie!”
„I byłaś!”
„Byłam i jeszcze pójdę!”
Patrzył we mnie radosny!”
„A teraz odpocznij we Mnie Perełko, bo wiem, żeś zmęczona”.
Odpoczywałam a On mówił:
„Odpocznij teraz we Mnie. Potem Ja odpocznę w Tobie”.
„Dobrze, Umiłowany!”
Pojechałam do kościoła na nabożeństwo Godzinę Miłosierdzia.
„Nie lękaj się Mój Promyczku! Jestem z Tobą! I pamiętaj, kto Ciebie krzywdzi, Mnie krzywdzi. A kto by chciał cenzurować Twoje słowa, niech wie, że Mnie cenzuruje”.
„Nikt nie może mi odebrać Ciebie, Ukochany!”