Bóg jest wielki!!!
A ja… mam sklerozę 😀
Wczoraj z tego wszystkiego pominęłam w notce szczegół. Ważny szczegół.
Wczoraj, kiedy wpatrywałam się w milczeniu w oczekiwaniu na sms od mojego Dziecka, przez głowę przemknęła mi pewna myśl. Szybka jak błysk. Odpowiedź Ukochanego była też szybka jak błysk.
„Bardzo też cieszyła bym się gdyby…”
„Więc dziś będziesz się z tego cieszyć!”
„Dziś”
Potem o tym błysku zapomniałam…
Obudziłam się, było kilka minut przed północą. Chyba 23:52. Od dawna się o tej porze nie budziłam… Co więcej, było we mnie jakieś wewnętrzne przekonanie, że Ukochany coś ode mnie chce. To przekonanie nagliło mnie, ponaglało…
„Może mam jakąś ważną wiadomość na facebooku”- pomyślałam. Włączyłam komórkę i weszłam. Nie było nic. Myślałam intensywnie. „Poczta!” – błysk. Kiedy wchodziłam na pocztę przypomniały mi się tamte błyski… Wiedziałam już! Poczta otwierała się chwilę. Kiedy się otworzyła… zobaczyłam wiadomość, na którą bardzo czekałam!!! Wiadomość od mojego Dziecka. W miarę czytania, twarz mi jaśniała w uśmiechu. Cieszyłam się bardzo!!!
Kiedy wyłączałam komórkę było chwilkę po północy.
Leżałam uśmiechnięta…
– Boże, jak bardzo mnie kochasz! – powiedziałam na głos.
Wpatrywałam się w Niego rozpromieniona!
„Zapomniałam… sklerozę mam! – zaśmiałam się – Stara już jestem. A Ty jesteś WIERNY!”
Patrzył we mnie promiennie i jasno. Uśmiechał się do mnie.
„Mówiłem: zaufaj, a Ja pomogę. Będę działał”.
„I działasz! To dla mnie cud!”
Patrzył czule…
„Kocham Cię, Promyczku!”
Po chwili dodał:
„Dla Ciebie wszystko, Miła Moja!”
Dziękowałam…