Obudziłam się, znów bardzo szczęśliwa… 🙂
Przyszedł do mojego serca. I…
„Niezbyt dokładnie opisałaś Moje królestwo, ogród, Perełko” – w Jego Głosie nie było słychać wyrzutu. Jedynie stwierdzenie faktu. I miłość.
„Tak… przepraszam. Ale…”
„Wiem, tańczysz”.
„Tak”.
Po chwili ośmieliłam się:
„Ale jego nie sposób dokładnie opisać… Taki cudny!”
I…po chwili znowu byłam w ogrodzie! Z Nim! Latałam jak ptak! Widziałam tę krainę z góry. I obserwowałam. Rzeki, potoki, strumyki, kaskady, wodospady! Wszystkie brały swój początek ze Źródła bijącego w środku krainy. A kwiaty! Piękne! Barwne! Dywany, kobierce z kolorowych kwiatów! Ogród cały śpiewał, pełen śmiechów dziecięcych i świergotu ptaków.
Leżałam zachwycona!
„W Moim królestwie panuje wciąż wiosna!”
Pomyślałam, że kiedyś czytałam, że w sercu zjednoczonym z Bogiem panuje wieczna wiosna.
„To nie slogan, to prawda!”- pomyślałam.
W okół mnie ciemność, noc. A we mnie… Światło, radość, szczęście!
Ni stąd ni zowąd przypomniałam sobie piosenkę.
„Już teraz we mnie kwitną Twe ogrody. Już we mnie Twe Królestwo jest!”
Na Mszy po Komunii św:
„Pocałunkiem otwieram drzwi Mego Ogrodu. Drzwi Twego serca! Jestem nie tylko Ogrodnikiem, jestem Jego Królem!”
Nasycona, nakarmiona Jego Ciałem, siedziałam sobie przed Ukochanym… 🙂 Śpiewałam… dla Niego.
„Dlaczego mi to wszystko pokazujesz, Panie Jezu?” – uśmiechnęłam się.
Patrzył we mnie bardzo czule.
„Żeby pokazać Ci Twoje piękno. I, że żyjesz już w wieczności, we Mnie. Że szyba, która nas dzieliła, nie istnieje! Pokazuję Ci to, Promyczku!”
Patrzyłam i patrzyłam… i widziałam to.