„Jezu, Ukochany, przyjdź!”
„Jestem!”
Po chwili:
„Zabieram Cię w podróż”.
Znalazłam się na pustyni. Z Nim.
Szliśmy a On zaczął:
„Opowiem Ci Moja Perełko o… ziarenku piasku. Maleńkim. Znalazł je Wytwórca i Kolekcjoner pereł. Znalazł je i włożył do Małża. Małż cierpiał kiedy Kolekcjoner otworzył Jego Muszlę i wsadził tam ziarnko. Jednak był posłuszny woli i dłoniom Kolekcjonera. Ziarenko było kanciaste i ostre. Małż cierpiał. Ale od razu zaczął otaczać je pewną substancją, która pochodziła od Niego. I po jakimś czasie ziarenko już nie sprawiało cierpienia Małżowi. Więcej! Ziarnko stało się jednym z Małżem. Wtedy Wytwórca wyjął… małą, piękną perłę! Był zachwycony! Perła była cudna! Był tak nią zachwycony, że postanowił podarować ją swemu Synowi. A On włożył ją do swojej Korony”.
Szliśmy dalej po pustyni.
„Piękna opowieść. Dziękuję Ci za nią!”
Ta opowieść…
Szliśmy… Byłam zmęczona.
„Jeszcze trochę, Perełko. Zaraz dojdziemy do Oazy”.
I rzeczywiście. Zaraz pojawiła się Oaza.
„A co to za pustynia?”- spytałam.
W tej samej chwili… Leciałam, lecieliśmy! Widziałam z góry… Już wiedziałam gdzie byliśmy. W naszym/ JEGO Ogrodzie! Pustynia była jego częścią… Częścią mego serca.
Potem wszystko zniknęło.
Leżałam i uśmiechałam się do Niego. Szczęśliwa. Zaczęłam usypiać…
„Ten Małż to MOJE SERCE!” – usłyszałam.
Obudziłam się od razu! Te słowa olśniły mnie, oświeciły… Wiedziałam już! W oczach pojawiły się łzy. Ciarki na całym ciele!
Leżałam…
„A… ziarnko to moje serce, prawda?” – wymamrotałam.
„Tak! Raniło Mnie, ale otoczyłem je Miłością. Stało się ze Mną Jednym!”
Oniemiała leżałam dalej…
„A pustynia…?”
„Ona była na początku. Moja Miłość sprawiła, że stała się pięknym, kwitnącym Ogrodem!”
Dziękowałam Ukochanemu za JEGO MIŁOŚĆ!!!!
Wpatrywałam się w Umiłowanego… zawstydzona…
Uśmiechał się do mnie promiennie. Wstyd znikł od razu. Też się do Niego uśmiechałam.
„Nie wiem co powiedzieć… bez Ciebie jestem tylko ziarnkiem piasku!”
„Nic nie mów, Moja Perełko. Tylko Mnie kochaj!”
Patrzyłam w Niego urzeczona.
„Jesteś Perłą w Moim Sercu!”