Przyszedł do mego serca… i otulił Sobą. Trwałam w Jego Miłości.
Wpatrywałam się w Ukochanego…
„Umiłowany!”
„Perełko Moja najmilsza!”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem. On patrzył z niezwykłą czułością.
„Odpocznij we Mnie” – usłyszałam.
Odpoczywałam… zmęczona i tańcząca…. Odpoczywałam…
„Dziś znów Cię zabiorę”.
Nie pytałam gdzie. Cieszyłam się bardzo.
„Ale dziś będzie inaczej. Trudniej. Zobaczysz, Promyczku”.
„Byle z Tobą!”
Patrzyłam w Niego… Twarz JEGO się zmieniła.
„Panie! cierpisz! Ja z Tobą!”
Po chwili:
„Umiłowany, Ty płaczesz…”
Zaczęłam Go…
„Najmilszy… nie płacz… Proszę! Najmilszy mój… Najdroższy, Jezu… proszę. Ukochany… Serce mi krwawi kiedy widzę Cię płaczącego…! Proszę!”
Całowałam, uwielbiałam Go.
Znów… był promienny i jasny.
„Pocieszyłaś Mnie, Mój Promyczku!”
„Ja…??”
„Pocieszyłaś Mnie swoją miłością!”
Po chwili dodał:
„Przyjdę, bądź gotowa!”
„Będę czekać!”