Wpatrywałam się w Ukochanego… Patrzył we mnie przejęty, poruszony, wzruszony… Patrzyłam pytająco.
„Ukochany!?”
„Miła Moja!!!”
Dalej w Niego patrzyłam…
„Wiem, że tańczysz”.
„Tak”.
„Promyczku, cokolwiek by się dziś nie działo, wiedz, że Ja Jestem. I jestem z Tobą!”
„Wiem!”
„Będziesz wiele dla Mnie tańczyć!”
„Będę, jeśli trzeba!”
Patrzył bardzo czule…
„Promyczku, cokolwiek by się dziś nie działo, wiedz, że Ja Jestem. I jestem z Tobą!”
Tak… Wiedziałam, że zawsze ze mną jest, ale czegoś Takiego się nie spodziewałam….
Dziś miałam badanie, nie będę wchodzić w szczegóły, bo to nieważne.
Wjechałam do gabinetu. Powitał mnie promienny uśmiech lekarki. Nie znałyśmy się wcześniej, widziałam tę Panią pierwszy raz w życiu.
Ale nic 🙂 Badanie się zaczęło i po dłuższym czasie skończyło.
Potem Pani powiedziała jakie są wyniki, wytłumaczyła wszystko.
Cały czas uśmiechała się do mnie. „Pani Moniko to, pani Moniko tamto”.
A potem… powiedziała:
„Już więcej, jako medyk, nic nie mogę dla pani zrobić. Jako lekarz, jestem bezradna. Ale jako człowiek mogę zrobić coś jeszcze. Mogę się za panią pomodlić. Chce pani?
– Tak – wyszeptałam. Przypomniałam sobie JEGO słowa: „Promyczku, cokolwiek by się dziś nie działo, wiedz, że Ja Jestem. I jestem z Tobą!”
Wiedziałam, że to ON!
I ta kobieta- lekarka, patrząc mi w oczy, modliła się za mnie… A ja miałam w oczach łzy.
ON JEST ZE MNĄ!!! A JA TAŃCZĘ DLA NIEGO!!!