Przyszedł. W dłoniach trzymał coś zwiniętego. Świetlistego.
„To dla Ciebie, Promyczku. Przymierz” – powiedział po prostu.
Wzięłam… była to suknia. Ubrałam… pasowała na mnie jak ulał. Wyglądała na białą, zwykłą. Jednak… w blasku, w świetle Ukochanego lśniła wszystkimi kolorami tęczy! Była cała w perłach, a jednocześnie lekka jak piórko. Nigdy wcześniej Czegoś podobnego nie widziałam, nie miałam… Była cudna! Obróciłam się w kółko, On mnie obracał. I patrzył zachwycony jak wiruję! Śmiał się perliście, a ja z Nim…
„Podoba Ci się, Promyczku?”
W odpowiedzi rzuciłam MU się na szyję i dziękowałam MU. Trwałam tak uwieszona u Jego szyi. A On tulił mnie do Siebie.
Potem odpoczywałam w Nim…
„Te perły to Moje łaski!”
„Mogę je rozdawać?”
„Komu zechcesz! Nigdy Ci ich nie braknie!”
Nasycona Jego Ciałem i Krwią, ubrana w Jego łaski, szczęśliwa, wpatrywałam się w Ukochanego. Patrzył we mnie zachwycony…
„Jakaś Ty piękna, oblubienico Moja!”
„Dzięki Tobie, tylko dzięki Tobie!”
Patrzył… dziwnie…
„Kochasz Mnie?” – spytał.
Zrobiło mi się… łzy zaczęły same płynąć z oczu…
„Ty wiesz, Ty wszystko wiesz!”
„Kochasz, wiem!”
Patrzył łagodnie i czule. Bardzo…
„Dlaczego nie chciałaś przyjąć sukni ode Mnie? Nie chciałaś Moich łask?”
„Nie zasłużyłam… I źle Cię zrozumiałam… ” – było mi wstyd i bardzo przykro, że sprawiłam Mu ból…
” Na Moją Miłość też nie zasłużyłaś. Masz Ją za darmo. Poza tym nie musisz wszystkiego rozumieć, ale Mi wierzyć! Kiedyś zrozumiesz:”
„Przepraszam….”
Mi było przykro, a On… uśmiechał się do mnie…
„Jakaś Ty piękna!”
Patrzyłam nieśmiało.
„Od dziś wszystko się zmieni. Będzie na Moich warunkach!” – usłyszałam.
„Na Twoich, Ukochany!”