Wpatrywałam się w Umiłowanego mojego.
„Przyszłam posiedzieć u Twoich Stóp”- szepnęłam.
„Posiedź, Promyczku”.
Siedziałam więc i patrzyłam w Niego. A On patrzył we mnie z wielką miłością. Tylko/ aż ta miłość sprawia, że mogę Mu spojrzeć w oczy z ufnością, że nie będę odrzucona. Tylko ta miłość…
„Jak mogę Ci dziś usłużyć, Ukochany?”
„Posiedź ze Mną. W ten sposób Mnie uszczęśliwisz”- uśmiechnął się do mnie.
„Twoje szczęście jest moim…”
Patrzył.
„Tracisz czas”- usłyszałam w głębi serca.
„To dla mnie zysk!”
Siedziałam i patrzyłam w Niego…
„Tracąc czas dla Mnie, zyskujesz wieczność!”
Zaczęłam Go całować i mówić:
„Ja nie dla zysku… Kocham Cię!”
Potem siedziałam przy łóżku chorego Dziecka. Drzemało, a ja odmawiałam Koronkę do Bożego Miłosierdzia.
Siedziałam u Jego Stóp.