Tańcząca i zmęczona całonocnym tańcem, wpatrywałam się w Ukochanego… Patrzył we mnie czule. Pochylał się nade mną…
„Nie obiecywałem Ci łatwego życia. Przeciwnie. Podałem Ci kielich, Promyczku. A Ty nie cofnęłaś się przed nim, nie powiedziałaś 'nie’, chociaż mogłaś. Pijesz go”.
„I pragnę wypić do dna!”
Patrzył tkliwie…
„Stajesz się do Mnie podobna!”
Dziękowałam.
„Ufasz Mi. Co to dla Ciebie znaczy, Promyku? Czym jest dla Ciebie zaufanie?”
„To pewność, że mogę na Tobie polegać, Ukochany. że zawsze, cokolwiek się dzieje, jesteś ze mną i chcesz mojego dobra. I tak jest, wiem to”.
Patrzył…
„Wiesz dlaczego podałem Ci kielich?” – spytał. I nie czekając na moją odpowiedź, dodał:
„Bo Ci ufam”.
Dziękowałam…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI