ON jest niesamowity!!! 🙂
Drugi tydzień choruję, wirus jakiś mnie dopadł i nie chce odpuścić. I przez niego dwa razy nie byłam na Mszy św. A w zeszłym tygodniu w mojej parafii była przedświąteczna spowiedź. Też nie byłam, z powodu choroby.
Już myślałam, że do spowiedzi przed Świętami nie pójdę, no bo jak..? I było mi bardzo smutno i źle z tego powodu…
Tymczasem wczoraj okazało się, że ksiądz proboszcz dziś chodzi z Komunią Św. do chorych i przyjdzie do mojego chorego Dziecka. Więc i ja postanowiłam poprosić księdza o spowiedź. Wczoraj się przygotowałam i dziś czekałam.
Ks. proboszcz przyszedł i najpierw poszedł do pokoju Dziecka. Po chwili wyszedł i mówi:”Teraz jeszcze do Moniki”. Przyszedł, porozmawialiśmy chwilkę. I kiedy już miałam go prosić o spowiedź, ksiądz spytał czy nie chcę skorzystać ze spowiedzi… Sam spytał! Wyspowiadałam się i przyjęłam Jezusa do serca.
Byłam szczęśliwa!!!
Wpatrywałam się w Ukochanego… I dziękowałam, dziękowałam, dziękowałam… 🙂
On patrzył czule, tkliwie…
„Dla Ciebie wszystko,Promyczku!”
Zaczęłam śmiać się i płakać jednocześnie!
„No tak, dla mnie wszystko, Ukochany! Taki jesteś!”
Otarłam szybko łzy i uśmiechnięta patrzyłam w NIEGO.
„Czytałaś dzisiejszą Ewangelię, prawda, Promyczku?”
„Tak!”
„Jak bardzo podobna jesteś do Marii!”
Patrzyłam, nie wiedząc co powiedzieć… On mówił dalej:
„A Twoja dusza jest teraz jak wonny, drogocenny olejek nardowy”.
„Tylko dzięki Tobie!!!”
Uwielbiałam Go… Patrzyłam MU w oczy i uwielbiałam GO!
„Kocham dusze pokorne i czyste. Do nich przychodzę odpocząć”.
„Odpocznij Umiłowany mój! Chcę, żeby Ci we mnie było jak najlepiej!”
„I jest, Promyczku!”
Uwielbiałam Go…