Wczoraj, kiedy pozdrowiłam moje Dziecko od tamtej znajomej starszej pani (pisałam o niej wczoraj), i kiedy powiedziałam czego mi życzyła, Dziecko powiedziało:
– Bo inni smutni, a ty wciąż uśmiechnięta. I ona to widzi, nie tylko ona zresztą.
Wieczorem, leżąc w łóżku, długo rozmawiałam z Ukochanym. O czym? A o czym mogą rozmawiać zakochani? 🙂 O Miłości. Uwielbiałam JEGO Miłość do mnie. Dziękowałam MU za Nią.
Potem… walczyłam. O moje duchowe Dzieci.
Patrzył we mnie łagodnie. Ja wpatrywałam się w Niego.
„W Niebie będę już patrzyła w obrazek. Tylko w CIEBIE!”
„Będziesz blisko Mnie, Mój Promyczku”.
„Dziękuję!”
Patrzył…
„Ktoś się modli o moje nawrócenie. Wiesz o tym. Codziennie chcę się nawracać! Wysłuchaj, proszę tej modlitwy…”
Patrzył promienny.
„Już wysłuchałem, Promyczku!”
Dziękowałam.
Żyję z Nim teraz. I chcę żyć w Nim zawsze.