Siedziałam na podwórku przy stoliku, przede mną leżała Biblia, a ja wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. On patrzył we mnie, czule i tkliwie. Siedziałam w Jego Jasności, w Jego Świetle… Rozświetlał moje serce i napełniał je pokojem. Rozmawiałam z Nim o pewnej sprawie, bardzo osobistej. Oddałam MU ją.
„Nie martw się, Promyczku, zajmę się nią”.
„Dobrze, Ukochany!”
Rozpromienił się, ja też… I tak patrzyliśmy w siebie nawzajem.
„Bądź ze Mną, Perełko! Niech nic nie zaprząta Twego serca”.
„Tylko TY i ja…”
„Tak! Ty i JA!”
Patrzyłam, patrzyłam, patrzyłam. Zanurzał mnie w Sobie…
„Dobrze mi z Tobą… Bardzo dobrze!”
Uśmiechał się do mnie.
„Mi z Tobą też!”
Patrzyłam i patrzyłam, a w głębi serca słyszałam:
„Jesteś Moim Dzieckiem, Promyczku. Niosę Cię w Swych Ramionach, kołyszę Cię w Nich. Tulę do Serca jak matka. Chronię Cię i strzegę. Kołyszę Cię do snu i budzę Cię pocałunkiem!”
Słuchałam zachwycona! To była prawda! Doświadczałam Jego opieki, Jego Miłości, Jego czułości na każdym kroku!
Uwielbiałam Ukochanego…
Jestem JEGO dzieckiem, które On kołysze w Swych Ramionach.
JEGO DZIECKO
Category: (NIE) MOJE MYŚLI