Właśnie wróciłam od lekarza i bardzo zmęczona i tańcząca jestem. Więc dziś /też/ krótko.
Wpatrywałam się w Niego. Patrzył bardzo czule, tkliwie…
„Ukochany, Najmilszy!”
„Oblubienico Moja!”
„Tańczę!”
„Tańczysz! Przed Moim Tronem, tańczysz, Promyczku!”
Uśmiechnęłam się do Niego. Cieszyłam się, po prostu…
Patrzył promienny.
„Jakaś Ty piękna, cierpisz, a radosna jesteś. Szczęśliwa!”
„Oblubienica pragnie się podobać swemu Ukochanemu!” – szepnęłam uśmiechnięta. A po chwili dodałam:
„Ty jesteś moim Szczęściem!”
Długo wpatrywałam się w moje Szczęście…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI