Wpatrywałam się w Ukochanego… Patrzyłam i patrzyłam. I On wpatrywał się we mnie. Promiennie, jasno, z zachwytem. Olśniewał mnie. Oświetlał.
Byłam w Nim, w Jego Świetle i Miłości.
Patrzył z takim zachwytem we mnie…
„Umiłowany…!”
„Perełko!”
„Przyszłam posiedzieć… u Twych Stóp”.
„Posiedź!”
Patrzył we mnie… z uwielbieniem…
„Onieśmielasz mnie, kiedy tak we mnie patrzysz…”
Uśmiechał się do mnie i patrzył bardziej jeszcze… Jego spojrzenie… pociągał ku Sobie. Chciałam być bliżej, bliżej i bliżej. Przyciągał mnie do Siebie, Swoim spojrzeniem.
„Jednocześnie uwielbiam jak tak we mnie patrzysz”.
Patrzył promienny. Zanurzał mnie w Sobie.
„Oblubienico Moja!”
„Tak? Słucham, Ukochany?”
„Odnówmy nasze Śluby!”
„Tak!”
Usłyszałam w głębi serca:
„Cały Twój i cały dla Ciebie, na wieki, Promyczku!”
„”Cała Twoja i cała dla Ciebie, na wieki!”
Patrzył jasny, promienny i ja rozpromieniona, JEGO Miłością. Onieśmielona i pociągnięta. 😀
ONIEŚMIELA I POCIĄGA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI