Dzisiejszej notki miało nie być. Synkowi napisałam, że nie będzie 🙂 Ale jednak 🙂 spróbuję. Leżę już w łóżku, „padnięta”, tzn. zmęczona bardzo. Nie będę więc opisywać całej rozmowy z Umiłowanym. Napiszę tylko, że grzałam się w Jego Świetle, w Jego blasku. „Oblubienica w Świetle Ukochanego” – powiedział czule. Niewiele rozmawialiśmy. Prawie w ogóle Trwałam w Jego Obecności. Po prostu. Nie potrzeba słów. Bycie wystarczy. On dla mnie, a ja dla Niego. Grzał mnie, ogrzewał swoim Światłem, Miłością. Rozpalał moje małe, biedne serce. A ja patrzyłam w Niego. On wystarczy. Nic więcej do szczęścia nie trzeba.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI