Nie wiem co napisać… 🙂 właściwie co to wiem, ale nie wiem jak, w jaki sposób. Słów brakuje… Ale może spróbuję, Ukochany pomoże.
„Dzisiejszy dzień jest Moim prezentem dla Ciebie, Promyczku!” – usłyszałam w głębi serca rano, kiedy jeszcze leżałam w łóżku.
I to prawda. Wszystko jest dziś dla mnie prezentem od Niego. Przyjazd mojej duchowej Córeczki, Karoliny, rozmowa z Nią… Jej piękne, duże oczy, jasny uśmiech, głos.
Przyjechała, w sukience zakonnej. Jakby na dowód moich wysłuchanych modlitw. Rozmawiałyśmy trzy godziny. 3 bite godziny! 🙂 O czym, o KIM? O Ukochanym naszym! O Jego Cudach w naszym życiu. Jej i moim.
Cud, cudem, cud pogania!
Opowiadała mi o życiu zakonnym, o swojej pracy z niewidomymi.
Jednak… myślę, że najważniejsze co działo się między nami, działo się między słowami. Ponad nimi. Obie zakochane w Bogu, zanurzone w Nim… I te Niebieskie więzy, którymi nas połączył.
– Założę się, że Aniołowie w Niebie mają teraz balangę, gdy na nas teraz patrzą! – śmiała się Córeczka.
Na pewno mieli 🙂
Jeszcze o więzach. Połączył nas obie niewidzialnymi więzami. Silniejszymi niż ziemskie. Na śmierć i życie. I ŻYCIE w Nim.
Obie niepełnosprawne i słabe. Zakochane w Nim. Jego narzędzia. On, zakochany w nas Wariat, jest naszym Obrońcą i Twierdzą. Umiłowanym, Oblubieńcem naszym!
Umiłowany, bądź uwielbiony w życiu mojej Córeczki, Karolinki. I w Jej krzyżu bądź uwielbiony!

Mogę tylko napisać jeszcze, że”Narozrabiałaś” Ołówku w ręku Ukochanego:) Oj, będziesz się z tego „tłumaczyć” po drugiej stronie chmur 🙂 Już Ci „współczuję” 🙂
Dziękuję za wszystko to, czego nie potrafię wyrazić słowami.
I ja Ci dziękuję, kochana!
Pięknie razem wyszłyście 🙂 Miłość do Boga w Was rozkwita i Was jednoczy.