Siedziałam przy Ukochanym. Uśmiechnięta, szczęśliwa. I tańcząca bardzo. Patrzył promienny, płomienny. Ucałowałam Go. Dalej siedziałam przy Nim w uśmiechu i tańcu.
Milczeliśmy. Zapatrzyłam się w Umiłowanego.
„Cierpisz, Promyczku”.
„Tańczę, dla Ciebie”.
Patrzył czule bardzo.
„I uśmiechasz się”.
„Do Ciebie!”
„Twój uśmiech w cierpieniu bardzo Mnie raduje!”
„Dzięki Tobie się uśmiecham!”
Patrzył… jasny, świetlisty.
Uśmiechałam się wciąż do Niego.
„Jakaś Ty piękna, Perełko!”
„A jakiś TY piękny!”
Trwaliśmy w uśmiechu i tańcu.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI