Wpatrywałam się w Umiłowanego… Patrzył we mnie promiennie.
„Promyku!”
„Ukochany!”
Ucałowałam Go. I szepnęłam:
„Przyszłam posiedzieć…”
„Posiedź!”
Siedziałam więc i patrzyłam Mu w oczy. A On patrzył w moje.
„Jak dobrze, że mogę oderwać się od zgiełku codzienności i posiedzieć przy Tobie, przy Umiłowanym moim”.
Patrzył… tak jak tylko On potrafi…
„Jestem z Tobą Promyczku w Twojej codzienności. Zawsze jestem przy Tobie”.
„Wiem, widzę! – uśmiechnęłam się do Niego – Ale bardzo potrzebuję być z Tobą. Oko w oko”.
„Jesteś!”
„Dziękuję!”
Uśmiechał się do mnie. A ja byłam w Niebie…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI